Więcej niż biznes

Więcej niż biznes. Opinie, porady, ciekawostki.

O biznesie i nie tylko.




Opinie, porady, ciekawostki.

O biznesie i nie tylko





wtorek, 3 września 2013

4 GŁÓWNE ZALETY PROWADZENIA WŁASNEJ FIRMY



Według najnowszego badania PARP, 25 proc. studentów skłania się do podjęcia ryzyka prowadzenia własnej działalności gospodarczej, a 39 proc. rozważa założenie swojego biznesu w przyszłości. Taka postawa młodych ludzi cieszy, dlatego dziś napiszemy o wyższości prowadzenia własnej firmy nad pracą na etacie.

Dzień w dzień (nie) to samo

Codziennie wstajesz i wykonujesz te same czynności? Wsiadasz do tego samego tramwaju, dojeżdżasz do pracy przed 8.00, aby podpisać listę obecności i rozpocząć wykonywanie tych samych obowiązków, co wczoraj. Wracasz o 17.00 do domu i tak dzień po dniu, aż do emerytury? Jeśli chcesz przerwać ten codzienny rytuał, to załóż własny biznes. Będziesz wcześniej wstawał i pracował dłużej, ale każdy dzień przynosić będzie nowe wyzwania. Przygotuj się na wzloty i upadki, ale każdy dzień będzie inny. 

Szansa na wyższe dochody

Każdego 10. dnia miesiąca sprawdzasz, czy na konto wpłynęła już wypłata. Wielką radość budzi dodatkowy zastrzyk gotówki w postaci premii lub przedświątecznego bonu. Możesz sobie wówczas pozwolić na dodatkowe zakupy, bo 2 500 zł "na rękę" z kredytem hipotecznym na głowie nie pozwala na wiele. Wahasz się, czy rozkręcić własny biznes, bo może tylko pogorszysz sytuację? Jeśli nie zaryzykujesz, to na pewno jej istotnie nie poprawisz. Działalność gospodarcza to szansa na wyższe dochody i trochę luzu w domowym budżecie. Na początek warto pogodzić firmę z etatem. W ten sposób zniwelujesz ryzyko i wykonasz niezbędny krok ku wyższym dochodom. 

Wolność i samorealizacja

Cenisz sobie takie wartości, jak niezależność i możliwość decydowania o sobie? Lubisz podejmować kluczowe decyzje, a zarządzając ludźmi, czujesz się jak ryba w wodzie? W 100 proc. szczęśliwy będziesz tylko jako właściciel firmy. Nikt nad głową nie będzie wyznaczał obowiązków i krytykował. Nikomu nie będziesz musiał raportować i tłumaczyć się z podjętych decyzji. Poczucie spełnienia zawita, gdy na pocztę przyjedzie e-mail od zadowolonego klienta i potwierdzenie przelewu. Nie będzie też nic przyjemniejszego niż informacja o zamówieniu od nowego kontrahenta. Dopełnieniem uczucia samorealizacji będzie zgrany zespół, który zbudowałeś.

Masz szansę zostać milionerem

"Jak zostać milionerem?"- to pytanie zadają sobie uczestnicy warsztatów, konferencji i wykładów poświęconych przedsiębiorczości. Zadanie jest bardzo trudne, ale na pewno nie zrealizujesz go, pracując na etacie. Poza nielicznymi przykładami prezesów banków do wielkiego majątku dochodzi się przez własny biznes. Zatrudnienie w firmie może być jedynie przystankiem na drodze do milionów, ale najważniejszym krokiem jest założenie firmy. Na liście miliarderów miesięcznika "Forbes" nie ma osób, które dorobiły się, pracując dla kogoś. Próżno również szukać takich przykładów w rankingu 100 najbogatszych Polaków tygodnika "Wprost".


Niecodzienny pomysł polskich absolwentów

Przykład? Właściciele firmy Maspex przygodę z biznesem zaczynali w 1990 roku. Inżynierowie górnicy - twórcy giganta, który konkuruje ze światowymi gigantami osiąga rocznie ponad 2 mld zł przychodów. Startowali jednak od sprzedaży zabielacza do kawy i kakao instant - dziś należą do nich takie marki jak: Kubuś, Lubella, Tymbark, Plusssz czy Tiger.



środa, 14 sierpnia 2013

SPOSOBY NA RADZENIE SOBIE ZE STRESEM W PRACY




W niedzielny wieczór drżysz przed powrotem do pracy, nie możesz dojść do siebie po skrytykowaniu przez szefa, a negatywny mail wyprowadza Cię z równowagi na długie godziny? Jeśli wyjechanie na kilka miesięcy do ciepłych krajów nie wchodzi w Twoim wypadku w grę, skorzystaj z innych sposobów na pokonanie stresu!

1. Przyznaj się do strachu
Przede wszystkim zastanów się, czego się obawiasz – wymówek szefa, nadmiaru obowiązków, kontaktu ze współpracownikami? Znając powody, będzie Ci łatwiej odpowiedzieć na pytanie: „Co mogę zrobić, by czuć się dobrze w danej sytuacji?” Paradoksalnie im bardziej tłumimy lek, tym jest on większy. Im szybciej przyznamy się, że się boimy i że mamy prawo się bać, tym szybciej on ustąpi!

2. Ruszaj się!
Psycholodzy mówią : "Pokaz mi jak wypoczywasz, a powiem Ci, jaki poziom stresu Ci towarzyszy” – Wyjście do centrum handlowego lub bezmyślne oglądanie telewizji, to nie jest odpowiednia forma relaksu. Sposób na pozbycie się stresu jest genialnie prosty – to ruch! Idź na rower, basen, pobiegaj albo posadź kwiaty w ogrodzie!

3. Naucz się odpoczywać
Ten problem dotyczy szczególnie tzw. pokolenia X, które – przyzwyczajone do pracy w trybie 24/7 – nie potrafi już odpoczywać. Trudno pokonać stres, jeśli praca jest jedynym celem naszego życia. Często też traktujemy czas wolny jako stracony, a to duży błąd. Myślimy o pracy, bo odwykliśmy od odpoczynku, a odwykliśmy od niego, bo ciągle pracujemy. Czas to zmienić!

4. Pozwól opaść emocjom
Reagowanie pod wpływem emocji rzadko wychodzi nam na dobre – także w pracy. Owszem, czasem sytuacja nas zaskoczy i ciężko opanować emocje. Warto wtedy wyjść na chwilę i podjeść zadaniowo do sytuacji. Powiedzieć sobie: „boli mnie to…, boje się, że…, ale teraz zastanowię się, co mogę zrobić w tej sytuacji, by maksymalnie zadbać o siebie i nie przysporzyć sobie kłopotu”. Jeśli ręka Cię świerzbi, żeby napisać wściekłego maila, zrób to, … ale go nie wysyłaj. Za godzinę wróć do niego i zastąp emocje faktami.


czwartek, 8 sierpnia 2013

SJESTA PO POLSKU




Marzenia o poobiedniej drzemce...
W ciepłych krajach przyjęło się, że w czasie największych upałów jest sjesta. W Polsce upały występują jedynie sezonowo, ale w okresie wakacyjnym wielu pracowników marzy o popołudniowym odpoczynku…

Samo słowo „sjesta” pochodzi od łacińskiego sexta (hora) i oznacza: „szósta” (godzina) od wschodu słońca, czyli południe. Rzeczywiście, w krajach południowych, gdy upał staje się nie do zniesienia, sjesta rozpoczyna się między 12 a 13. O tej porze wszyscy przerywają pracę i na dwie-trzy godziny udają się do domu albo do restauracji, by zjeść obiad. Czasem jest to tylko krótka przerwa na posiłek, a czasem staje się autonomiczną częścią dnia. Sklepy są wówczas zamknięte, siłą rzeczy otwarte są jednak restauracje. Ulice pustoszeją, na zewnątrz żywego ducha. Miasta odżywają dopiero wieczorem.

Nie ma jak poobiednia drzemka…

Ponieważ po posiłku temperatura ciała wzrasta, po obiedzie wskazana jest więc krótka drzemka. Po obfitym posiłku robimy się senni i leniwi nie tylko dlatego, że nasz organizm wykorzystuje całą swoją energię na strawienie tego, co zjedliśmy. Glukoza blokuje działanie komórek nerwowych odpowiadających za utrzymywanie nas w stanie świadomości i aktywności. Nic dziwnego, że po zjedzeniu obfitego posiłku nic nam się nie chce, natomiast tak trudno jest zasnąć, gdy czujemy głód.

Sjesta to nie tylko przyjemność, to zwyczaj podyktowany właściwościami naszego organizmu. Gdy za oknem upał, to naturalne, że człowiekowi trudno zmotywować się do pracy. Specjaliści twierdzą, że w czasie upałów efektywność pracowników spada nawet o… połowę. Umysł staje się ciężki, zaczynamy robić się senni, obniża się zdolność do koncentracji. Trudno w tych warunkach o wysiłek fizyczny czy umysłowy. Podczas wysokich temperatur człowiek także znacznie szybciej się męczy, a co za tym idzie – spada jego efektywność. Co gorsza, pracownik jest bardziej zestresowany, bo zadań do wykonania ma wciąż tyle samo. Chociaż czas podczas upału zwykle się wlecze, to znacznie trudniej jest się skoncentrować na zadaniu. Wielu mieszkańców Hiszpanii, Włoch czy Grecji nie wyobraża sobie dnia bez sjesty. Sama nie rozumiałam tego zwyczaju, póki nie znalazłam się w środku lata w jednym z południowych krajów. Może popołudniowa przerwa w pracy spodobałaby się także nam, Polakom? Co jakiś czas, szczególnie gdy upały dają się we znaki, pojawiają się pomysły, by także u nas ustawowo wprowadzić sjestę. Chociaż polskich upałów nie możemy porównywać do upałów występujących w krajach południowych, to pamiętajmy, że ze względu na sezonowość wysokich temperatur nie jesteśmy do nich przyzwyczajeni i gorzej je znosimy. Najgorzej mają osoby pracujące w otwartej przestrzeni i w pomieszczeniach bez klimatyzacji.

Co na to przepisy prawa pracy?

Pracodawca musi zapewnić napoje na stanowiskach pracy, na których temperatura spowodowana warunkami atmosferycznymi przekracza 28oC, a także przy pracach na otwartej przestrzeni przy temperaturze otoczenia poniżej 10oC lub powyżej 25oC. Napoje powinny być dostępne w ciągu całej zmiany roboczej. Warto pamiętać, że to pracodawca powinien te napoje pracownikom zapewnić, nie może więc wypłacić im na przykład ekwiwalentu i zalecić, by zaopatrzyli się w nie we własnym zakresie.

Łagodzenie skutków wysokich temperatur nie musi ograniczać się jedynie do zapewnienia zimnych napojów. Pracodawca może manipulować czasem pracy – chociażby skrócić obowiązujący wymiar czasu pracy w upały poniżej 8 godzin dziennie i 40 godzin w tygodniu albo ustanowić dodatkowe przerwy w pracy, najlepiej w czasie największego obciążenia wysokimi temperaturami. Można również zaproponować pracownikom pracę zdalną – z domu, chociaż trudno zmotywować się do czynności zawodowych w taką pogodę.

Sjesta nie każdemu Hiszpanowi się podoba i nie jest pewne, czy przyjęłaby się w Polsce. Okazuje się, że praca przerywana okresem popołudniowego odpoczynku nie sprzyja wcale życiu rodzinnemu i osobistemu. Tak naprawdę dzień pracy znacznie się rozciąga. Po południu nie jesteśmy w stanie produktywnie pracować, trudno też zmusić się do pracy po kilkugodzinnym odpoczynku. Do tego, gdy dojazd do pracy zajmuje sporo czasu, większości pracowników zwyczajnie nie opłacałoby się wracać do domu. Niezależnie od tego, czy sjesta trwa godzinę, czy trzy, po powrocie do pracy trzeba w niej zostać odpowiednio dłużej. Sprawia to, że w państwach, w których ludzie odbywają sjestę, często kończy się pracę np. o godzinie 20. Jeśli ktoś nie zdąży uciąć sobie drzemki w czasie sjesty, to potem ma już na odpoczynek niewiele czasu. Teoretycznie więc sjesta jest zdrowa, znacznie zmniejsza bowiem poziom stresu, jednak w praktyce, zwłaszcza w większych miastach, gdzie dojazd do pracy zajmuje więcej czasu, trudno o solidny odpoczynek.

W Hiszpanii już parę lat temu zniesiono ustawowy nakaz sjesty. Z drugiej strony siedzenie za biurkiem w największe upały mija się z celem. Pracownik jest nieproduktywny, nie jest w stanie się skupić, więc też zysku dla pracodawcy wielkiego nie przyniesie, rośnie też ryzyko popełnienia błędów. Wiele osób pracuje w klimatyzowanych biurach i niestraszne im upały. W firmach, w których pracownicy nie mają tego komfortu, może warto rozważyć choćby zmianę godzin pracy, tak by więcej pracować wówczas, gdy jest chłodniej, na przykład wcześnie rano bądź wieczorem.

Wiele zależy od dobrej woli pracodawcy :-)

czwartek, 16 maja 2013

PROMOCJA W MBIURO KATOWICE!!!



Oficjalnie i z ogromną przyjemnością informujemy, że od dziś ROZPOCZYNAMY WIELKĄ PROMOCJĘ w mBiuro KATOWICE!!!!

10-letnie doświadczenie w branży, aż 9 biur w Polsce w najbardziej prestiżowych lokalizacjach, tysiące zadowolonych klientów – chyba nie musimy Was bardziej przekonywać, że jesteśmy liderem na rynku biur wirtualnych.

Od wielu lat dbamy o każdy detal, zapewniamy Wam niskie ceny u naszych partnerów (kancelarii notarialnych, tłumaczy), dbamy o to, abyście mogli się rozwijać zapewniając Waszym biznesom bezpieczeństwo i ochronę, dbamy o to, aby zawsze być tam, gdzie nas potrzebujecie.

Chcielibyśmy Wam podziękować za wyrażane opinie o naszej bezkonkurencyjności. Zachwyceni aktywną i innowacyjną stolicą województwa śląskiego przygotowaliśmy dla Was niemałą niespodziankę.

JUŻ DZIŚ, JUŻ TERAZ, JUŻ W MBIURO KATOWICE :

- adres do rejestracji firmy,
- obsługa korespondencji wraz ze skanowaniem pism urzędowych,
- możliwość korzystania z gabinetu (12h rocznie)

To nie wszystko! Dodatkowo:
- możliwość uzyskania darmowej porady prawnej u Radcy Prawnego,
- program do obsługi księgowej Twojej firmy,
- darmowy parking na czas wizyty w biurze.

To wszystko TYKO za 37 zł* miesięcznie przy płatności rocznej!!!!

Wszystkich ciekawych nowej promocji zapraszamy na ul. Sobieskiego 11, lok E6, mail : katowice@mbiuro.pl, tel. 32.700.37.20.

Więcej szczegółów : http://mbiuro.pl/katowice,stac,nas,na,prezenty

*cena za miesiąc w abonamencie rocznym

NOWOŚCI W MBIURO KATOWICE!!!!



Czy wiecie, że stolica województwa śląskiego przeznaczyła na infrastrukturę drogową swojego miasta aż milion złotych?!

Słyszeliście, że miasto Katowice zajęło pierwsze miejsce w konkursie wschodzących gwiazd sektora nowoczesnych usług biznesowych, jednocześnie otrzymując tytuł „Newcomer city of the year” ?!

Może chociaż obiło Wam się o uszy, że stolica Śląska walczyła o prestiżowy tytuł Europejskiej Stolicy Kultury?!

Przedstawiamy Wam stolicę województwa śląskiego - dynamiczny i nowoczesny ośrodek gospodarczy, miasto przyjazne mieszkańcom, a przy tym ważny europejski ośrodek biznesu oraz inspirujące i przyciągające miejsce spotkań wielomilionowej społeczności.
Zwiedziliśmy dla Was każdy zakamarek miasta przekonując się, że Śląsk jest rejonem, w którym błyskawicznie rozwija się przemysł zaawansowanych technologii, a wraz z tym wzrasta jego pozycja w rankingu gospodarczym.Członkostwo w Śląskim Klubie Biznesu zadeklarowało aż 300 firm różnej wielkości i specjalności. Tak wysoka liczba członków sprawia, że organizacja plasuje się w czołówce związków, korporacji i klubów przedsiębiorców, jakie funkcjonują na terenie województwa śląskiego.
Tętniące życiem Serce Katowic - „Spodek” organizując coraz częściej targi wielobranżowe oraz konferencje tematyczne mocno wspiera przedsiębiorców. Inwestycje w tym mieście oraz nakierowanie na rozwój to na pewno czynniki przyciągające biznes!
Jesteśmy zachwyceni błyskawicznym tempem zmian, jakie zachodzą w tym regionie. Nowe inwestycje kulturalne i biznesowe mają odzwierciedlenie w wielu wyróżnieniach i nagrodach m.in. „Newcomer city of the year”, o której wspominaliśmy Wam wcześniej.
Zarazimy Was miłością do miasta,które jest innowacyjne, aktywne, nowoczesne i awangardowe.

Żeby Was jeszcze bardziej zachęcić.. zdradzimy, że już wkrótce czeka Was wielka NIESPODZIANKA. Razem z mBiuro rozkręcisz swój biznes jeszcze lepiej.. a to wszystko w KATOWICACH. Szczegóły wkrótce. Bądźcie czujni.

wtorek, 14 maja 2013

10 typowych błędów popełnianych na początku prowadzenia firmy




Początek prowadzenia działalności gospodarczej może być zdradliwy – decyzje podjęte wówczas mają często długotrwałe i daleko idące skutki. Oto nasz subiektywny wybór 10 pułapek zastawionych na początkujących przedsiębiorców.

1. Założenie firmy 1-szego dnia miesiąca lub pod koniec miesiąca

Przejście z „małego” na „duży” ZUS jest bolesne, ale można je złagodzić. Jak?
Wystarczy założyć firmę 2 dnia miesiąca!

O co chodzi? Prawo do małego ZUS-u przysługuje przez pełne 24 miesiące. Jeśli pierwszy miesiąc działalności jest niepełny, to okres 24 miesięcy liczony jest począwszy od kolejnego miesiąca. Zatem wystarczy założyć firmę 2 dnia miesiąca, aby prawo do „małego” ZUS-u przysługiwało przez 25 miesięcy bez jednego dnia. Oznacza to znaczną oszczędność na składkach ZUS.

2. Trudna do wypowiedzenia, długa nazwa w obcym języku

Podczas wypełniania CEIDG-1 można wpisać dowolną, choćby najdłuższą i najbardziej dziwaczną nazwę firmy, także w obcym języku. Warto jednak wymyśloną nazwę przeczytać choćby raz na głos – w trakcie prowadzenia firmy zapewne nieraz przyjdzie to zrobić.. Wówczas może to być kłopotliwa sytuacja :)

3. Korzystanie z kilometrówki

Wprowadzić samochód do środków trwałych, czy nie – oto jest pytanie..

"Swego czasu gdy zakładałem firmę dowiedziałem się od księgowej, że wprowadzenie samochodu do majątku firmy to zła decyzja, bo sprzedaż takiego samochodu będzie oznaczała konieczność zapłaty podatku dochodowego i VAT-u. Niestety, nie wiedziałem wówczas, że był to pewien „skrót myślowy”. " - czy Wam też przydarzyła się taka sytuacja?
Podpowiadamy jak jej uniknąc :)
VAT przy sprzedaży samochodu firmowego płaci się, jeśli:
- odliczyło się VAT podczas kupna,
- nie minęło 6 miesięcy od wprowadzenia samochodu do firmy.

Oczywiście, sprzedaż samochodu firmowego to przychód, ale amortyzacja neutralizuje jego podatkowe skutki. Poza tym, wprowadzając używany samochód do firmy, za jego wartość początkową można uznać cenę zakupu, niezależnie od tego ile ma lat (o ile ma się na nią potwierdzenie, np. umowę kupna-sprzedaży). Załóżmy, że chodzi o samochód kupiony 10 lat temu – łatwo sobie wyobrazić o jak dużej oszczędności jest tutaj mowa.

Jeśli zatem macie samochód i nie planujecie sprzedać go „na dniach” – wprowadźcie go do majątku firmowego od razu. Kilometrówka znacząco ogranicza możliwość rozliczania kosztów.

4. Opłacanie chorobowego i nie korzystanie ze świadczeń

Gdy zakłada sie firmę, zawsze pojawia się pytanie o ubezpieczenie chorobowe. Zazwyczaj księgowa wyjaśnia lakonicznie, że to tylko kilkanaście złotych miesięcznie (przy małym ZUS-ie), a „będą świadczenia w razie choroby”. Jeśli jednak np. ciągu kolejnych dwóch lat zajmujecie się głównie pracą,rozkręcając swój interes a nie chorujecoe, przeliczając wydajecie ok. 250 zł i nie zyskujecie ani złotówki.

Zapewne  zdarzyło się Wam zachorować raz czy drugi, ale żeby w tym celu jechać na drugi koniec miasta i sterczeć w kolejce w ZUS-ie? Nic z tego! A być może byłoby warto, bo ZUS w razie choroby oferuje nie tylko świadczenia, ale także zawiesza konieczność opłacania składek społecznych.

A zatem – wybór dotyczący chorobowego lepiej dobrze przemyśleć, biorąc pod uwagę wiele aspektów (także własną determinację) :) Jeśli już opłacamy chorobowe, to korzystajmy z niego

5. Obawa przed formalnościami

Błędem może być obawa przed formalnościami związanymi z zakładaniem firmy. Wyraźnie zmieniły się w porównaniu z tym, jak wyglądały jeszcze kilka lat temu. Założenie firmy to wniosek o wpis do CEIDG i rejestracja w ZUS-ie (opcjonalnie także do VAT) – przy dobrych wiatrach można tego dokonać w jednym miejscu. Nie ma wizyty w GUS-ie, zakładania konta firmowego i pieczątki.

Potwierdzenie wpisu do ewidencji można wydrukować z internetu w każdej chwili, a numer wpisu przestał funkcjonować. REGON w zasadzie wykorzystuje już tylko GUS i nie ma większego znaczenia. Krótko mówiąc – jest znacznie prościej, niż było.

6. Przypadkowy wybór firmy księgowej

Zdarza się, że na początku działalności gospodarczej wybór firmy odpowiedzialnej za księgowość następuje przypadkowo – trudno w końcu uznać ten wybór za najważniejszy. Kończy się to zazwyczaj rosnącą frustracją związaną np. z brakiem informacji o tym co tak naprawdę księgowi robią, brakiem dostępu do faktur, koniecznością comiesięcznych dojazdów i wieloma innymi sprawami. Zajrzyjcie na naszą stronę www.mbiuro.pl, aby dowiedzieć się więcej na temat oszczędności przy opłatach księgowych. 

7. Nierozliczanie wszystkich kosztów

Niewątpliwie, rozliczanie kosztów to coś, czego przedsiębiorca uczy się cały czas. Każdy zaczyna nieśmiało, wahając się przy każdej fakturze przekazywanej księgowym. Wystarczy jednak zgłębić nieco wiedzy i poczytać o specyfice kosztów, aby nie obawiać się tej czynności i korzystnie rozliczać koszty już od początku prowadzenia działalności.

8. Nierozliczanie spóźnionych kosztów

Każde biuro rachunkowe ma określony dzień miesiąca, do którego należy dostarczyć dokumenty kosztowe, aby zostały rozliczone. Początkujący przedsiębiorca może wobec tego sądzić, że jeśli nie posiada faktury kosztowej w terminie określonym przez biuro rachunkowe, to sprawa przepadła – kosztu rozliczyć nie można.

Tak nie jest!!! Koszty można rozliczać przez cały rok podatkowy, bez sporządzania korekt. Jeśli natomiast chodzi o VAT, to podatek z faktury można odliczyć w miesiącu (kwartale) jej otrzymania lub w ciągu dwóch kolejnych miesięcy (kwartałów). Po tym okresie wciąż można dokonać odliczenia, ale wówczas niezbędna jest korekta deklaracji VAT.

9. Podatki miesięczne zamiast kwartalnych

Zdecydowana większość przedsiębiorców rozpoczyna działalność od rozliczania podatków co miesiąc i ze świecą szukać biura rachunkowego, które poleci na starcie inne rozwiązanie. Dlaczego? Zapewne z obawy przed tym, że przedsiębiorca może nie być w stanie zgromadzić co kwartał wysokiej kwoty do zapłaty podatków. Rozliczenia kwartalne mają jednak więcej zalet niż miesięczne .

10. Przedsiębiorca, czyli człowiek-orkiestra?

Na koniec coś o nawiązywaniu współpracy z innymi osobami. Wielu, choćby najgenialniejszych przedsiębiorców, zaczynało w pojedynkę – jako samozatrudnieni i freelancerzy. Takie osoby mają niekiedy tendencję do samodzielnego zajmowania się każdym zadaniem, nawet wówczas, gdy z łatwością można znaleźć osobę, która wykona je lepiej i szybciej – ale za pewnym wynagrodzeniem. Wydatek może jednak zwrócić się, gdy przedsiębiorca właściwie wykorzysta zyskany w ten sposób czas.

Analogicznie błędnym postępowaniem może być ufanie wyłącznie znajomym i rodzinie, bez względu na kompetencje i predyspozycje. Zapewne nie tędy droga.

poniedziałek, 18 marca 2013

WŁASNA FIRMA BEZ PIENIEDZY ?!



Czy można zacząć zarabiać pieniądze, nie dysponując żadnym lub prawie żadnym kapitałem na start?
Oodpowiadamy - TAK ,chociaż będzie to wymagało dużej pracowitości.

Jeśli chcesz rozpocząć działalność gospodarczą bez pieniędzy, skup się na tym, co potrafisz robić najlepiej i raczej stroń od handlu.

Nawet sprzedaż w internecie, choć często nie wymaga wynajmowania na ten cel specjalnego lokalu, przeważnie wiąże się z koniecznością zakupu towaru. Oczywiście istnieją możliwości otrzymania odroczonego terminu płatności lub zbierania zamówień pomimo braku fizycznyh produktów na stanie, jednak wymaga to podjęcia sporego ryzyka. O sprzedaży możesz pomyśleć przede wszystkim wtedy, gdy masz możliwość oferować produkty wirtualne (aplikacje, e-booki itp.).

Dobrze też, jeśli w początkowym okresie prowadzenia firmy możesz łączyć biznes z etatem (lub innym stałym dochodem). W biznesie bywa raz lepiej, raz gorzej, a początki, szczególnie jeśli nie masz środków na promocję i rozwój, prawdopodobnie nie pozwolą Ci od razu utrzymywać się z firmy.

Oto przykłady działalności, jaką możesz prowadzić bez dużych środków finansowych na starcie:

Organizacja wesel, eventów (lub innych imprez okolicznościowych) -  możesz wyręczyć narzeczonych w większości spraw organizacyjnych, zamówić salę i zespół na weselę, samochód z kierowcą, fotografa, zadbać o odpowiednią dekorację, zlecić wykonanie zaproszeń. Możesz także wyspecjalizować się w organizowaniu eventów dla firm.

Organizacja wycieczek - jeśli mieszkasz w okolicy, w której pojawiają się (lub do której można ściągnąć) turystów, możesz proponować interesujące wycieczki, w ramach których podzielisz się swoją wiedzą i anegdotkami. Pamiętaj jednak, że w niektórych miejscach działalność tego typu wymaga licencji.

Pani Domu - mycie okien, sprzątanie, robienie zakupów – wiele osób, które dużo czasu spędzają w pracy, nie ma czasu na takie czynności. Takie usługi możesz wykonywać nie tylko samodzielnie, ale również z grupą współpracowników lub pracowników. Gdy wieść o Twojej ofercie się rozniesie, możesz liczyć zarówno na zainteresowanie osób prywatnych, jak i firm, które także potrzebują choćby serwisu sprzątającego.

Opiekunka - działalność podobna do powyższych, bo związana z wyręczaniem w codziennych obowiązkach. Niestety, najczęściej nie do pogodzenia z pracą na etacie. W tym wypadku również nie musisz ograniczać się do samodzielnej działalności. Agencje opiekunek stają się bardzo popularne, pod warunkiem, że zatrudniane w nich osoby są dokładnie sprawdzane.

Korepetycje, kursy, szkolenia - jeśli dobrze znasz się na jakiejś dziedzinie, pomyśl o możliwości przekazywania swojej wiedzy. Możesz udzielać tradycyjnych korepetycji uczniom, możesz też jednak uczyć rzeczy mniej typowych. Lekcje gry na gitarze, nurkowania albo malowania obrazów także mogą cieszyć się dużą popularnością. Jeśli masz odpowiednie kompetencje w dziedzinie związanej z biznesem lub rozwojem osobistym, weź pod uwagę organizację szkoleń dla firm.

Tworzenie stron www - choć tworzyć proste strony www potrafi dziś wielu młodych ludzi, wciąż istnieje ogromne zaopotrzebowanie na takie usługi. Zarówno osoby prywatne, freelancerzy, jak i małe firmy coraz częściej uważają posiadanie własnej strony internetowej za konieczność. Możesz na tym zarobić.

Prawie każdy ma jakieś umiejętności, które mógłby wykorzystać do działalności zarobkowej. A jeśli ich nie ma, z pewnością są one do zdobycia. Robienie tego, w czym jesteś dobry, to najprostszy i zarazem najpewniejszy sposób na własne pieniądze przy zachowaniu niezależności większej niż na etacie.

wtorek, 19 lutego 2013

Szef nie jedno ma imię


Szef, zwłaszcza dobry, jest codziennie materiałem pierwszej potrzeby dla pracowników, ale bycie szefem to ciężki kawałek chleba. Biorąc pod uwagę psychiczne obciążenie, permanentny stres i wiele wyrzeczeń, łatwo można dojść do wniosku, że nie każdy nadaje się do pełnienia tej funkcji. 
Poniżej przedstawiamy 5 najbardziej rozpowszechnionych w świecie biznesu odmian szefów. Mamy jednak świadomość tego, że „szef nie jedno ma imię” i podane przez nas przykłady mogą stanowić schemat bardzo uproszczony. Mimo wszystko, życzymy dobrej zabawy w próbie identyfikacji  swojego szefa.

Szef Widmo
Wiemy, że istnieje. Mamy na to niezbite dowody w postaci podpisu na naszej umowie o pracę albo kolejnego komunikatu o konieczności zwiększenia efektywności na mailowej skrzynce. Niestety nikt nigdy szefa na własne oko nie widział. Nie zmienia to jednak faktu, że jego duch unosi się nad biurem, zagęszcza i tak napiętą atmosferę i wywołuje stan wszechogarniającej niepewności zawierającej się w pytaniu: A może dziś się tutaj pojawi?

Szef Imperator
Wymaga, rozkazuje, rozlicza. Za zło karze, za dobro nie nagradza, bo przecież należało ono do obowiązków. Wszelkie dyskusje są strata czasu, a więc i pieniędzy. Prośby o urlop odrzuca, no chyba, że pracownik zemdlał podczas 24 godzinnego dyżuru przy taśmie produkcyjnej. Wtedy ewentualnie rozważana jest możliwość 15 minutowej przerwy. Niech nikt przypadkiem nie odważy się pomachać przed oczami Imperatora Kodeksem Prawa Pracy, bo jego doświadczeni prawnicy doskonale wiedzą, jak rzucić takiego śmiałka lwom na pożarcie.

Szef Chimera
Być albo nie być w firmie zależy wyłącznie od nastroju szefa, a ten może być bardzo zmienny. Jeśli więc szef zachwycił się piękną prezentacją, gdzie wszelkie wskaźniki idą w górę – możemy być pewni, że awans nas nie ominie. Ostrożnie, tego samego dnia szefa może rozboleć głowa albo nieopatrznie obleje się on kawą, a wtedy żegnamy się z podwyżką, własnym biureczkiem, a nawet pracą.
Szef Ostoja. Typ idealny. Wspiera, kiedy tego potrzebujemy, uczy i koryguje błędy, kiedy nawet nie wiemy, że tego potrzebujemy. Nie krzyczy – wyjaśnia. Wymaga, ale również od siebie. Zwolennik dialogu, ale nie gadulstwa. Życzymy wszystkim takiego szefa.

Szef Amnezja 
Jak sama nazwa wskazuje, pamięć nie jest jego mocną stroną, albo działa niezwykle wybiórczo. Wszelkie kwestie związane z obiecaną podwyżką, awansem i urlopem są nieaktualne już po 3 sekundach, bo hmm, kiedy niby takie negocjacje były prowadzone? Szef Amnezja często zapomina o umówionych spotkaniach, z czego później trzeba go tłumaczyć. Zdarza się również, że całkiem wylatuje mu z głowy taka drobnostka jak  przybycie do biura w okresie, kiedy na biurku czeka na niego do podpisania lista wypłat, ale „to chyba żaden problem?”.

Na zakończenie przypominamy, że jeśli tylko będziemy tego chcieli to,  prędzej czy później czeka nas awans.
Pamiętajmy, że tylko z dobrych pracowników mogą powstać dobrzy szefowie :-)

piątek, 1 lutego 2013

Jak nie być pamiętliwym, a zapamiętywać :-)


To o czym miał być dzisiejszy tekst … hmm, a tak! O pamięci! Można kochać bez pamięci, bez opamiętania szaleć, ale w żadnym wypadku nie da się bez pamięci pracować. Z tego też względu, o pamięć powinniśmy dbać w każdym  wieku. 
Kilka sposobów jak nie być pamiętliwym, a zapamiętywać:
1. Uczmy się! Nie chodzi tu tylko o zdobywanie wiedzy, ale także poszerzanie zakresu umiejętności. Rozwijanie pasji z różnych dziedzin, poznawanie obcego języka, instalacja i  obsługa nowego programu komputerowego, czy nawet studiowanie ulotki z lekarstwa – wszystko to stymuluje naszą pamięć, czyniąc ją elastyczną.
2. Bądźmy aktywni! Zarówno fizycznie jak i umysłowo. Nic tak nie zabija pamięci jak nuda i lenistwo. Jeśli nie chce nam się nam wyciągać roweru albo ruszyć nogą podczas spaceru, to przynajmniej zagrajmy w sudoku, rozwiążmy krzyżówkę, napiszmy najbzdurniejszą na świecie rymowankę.Tym sposobem, zapewnimy sobie dobrą zabawę, a naszym szarym komórkom – intelektualny fitness.
4. Skupmy się na szczegółach. Spróbujmy codziennie przypomnieć sobie w kolejności chronologicznej, jak wyglądał nasz dzień poprzedni. Ok wstaliśmy, poszliśmy do pracy i co dalej? Czy pamiętamy, co jedliśmy na obiad? Jak  byliśmy ubrani? Co za muzyki słuchaliśmy jadąc tramwajem? Koncentrujmy się na szczegółach, bo jak wiadomo, w nich tkwi diabeł. Powtórzmy to ćwiczenie przez kilka kolejnych dni, a przekonamy się, że odtworzymy bez problemu wyniki sprawozdania finansowego, tekst reklamy  radiowej leków na marskość wątroby, a nawet będziemy wiedzieć, na jaki kolor miała pomalowane paznokcie niezwykle intrygująca koleżanka zza biurka.
5. Jedzmy orzechy, ryby i owoce. Wszystkie te produkty są bogate w mikro i makro elementy, które, według najtęższych naukowych mózgów, są odpowiedzialne za procesy pamięciowe. Ps. Radzimy zaufać w tej kwestii naukowcom – sami przecież w procesie edukacji musieli sporo zapamiętać.
7. Wysypiajmy się! Zmęczony mózg zdecydowanie myśli tylko o tym, żeby zachować wyłącznie funkcje fizjologiczne. W żadnym wypadku w stanie, kiedy opada nam powieka, a buzię rozrywa niepohamowane ziewanie, nie wygramy  teleturnieju, ani nie przypomnimy sobie, w którym katalogu na pulpicie zapisaliśmy raport z rozliczenia kwartału - wszystkie przecież nazywają się „Nowy dokument tekstowy” :-)
Nie zapominajmy również o tym, że pamięć jest owszem dobra, ale krótka bez drugiego bardzo istotnego składnika czyli koncentracji.  Można wręcz powiedzieć, że jedno bez drugiego działać nie może i stanowią  one nierozerwalny związek  podobnie jak paliwo i samochód albo łasuch i czekolada. 
Na poprawę koncentracji również są metody, którymi się z Wami podzielimy:
Zabawa z nawykami. Zaskocz swój mózg! Milion razy otwierałeś drzwi prawą ręką? Sięgnij teraz po klamkę ręką lewą. Zamień rolami swoje ręce i choć początki będą trudne, to szybko zorientujesz się, że nawet najprostszym czynnościom, jak na przykład mieszanie herbaty, poświęcasz więcej uwagi – koncentrujesz się, a o to chodzi.
Urozmaicenia. Zmieniaj czasem trasę, którą pokonujesz codziennie idąc do pracy. Licz schody, kop kamyk po chodniku, graj w gry ze swoim umysłem! Przykładowo załóż, że w co piątą płytkę w chodniku stukniesz obcasem. Małe zmiany, które wymagają zwiększenia czujności i wyostrzenia zmysłów przed pracą sprawiają, że nasza koncentracja w biurze będzie działać na najwyższych obrotach.
Unikanie nieplanowanych przerw!!! Jeśli zapanujemy nad tym, żeby, co 10 minut nie robić sobie kawy, wychodzić na papierosa czy do łazienki, to możemy być pewni, że koncentracja nas nie opuści aż do planowanej przerwy. To trudne, ale jak się mocno skoncentrujemy to damy radę.
A teraz uwaga! SKONCENTRUJMY  się i  bierzmy do pracy  :-)

poniedziałek, 21 stycznia 2013

„Obiecanki – cacanki " ?!


Oprócz najpopularniejszych postanowień o rzuceniu palenia czy trzymaniu się diety, na naszych noworocznych listach pojawiają się często obietnice związane z pracą. 
Macie takie wśród Waszych postanowień na 2013?

Postanowienia, których NIE dotrzymujemy
Magazyn Time opublikował w zeszłym roku listę postanowień, których najczęściej nie dotrzymujemy. Na pierwszym miejscu króluje zadbanie o dietę i ogólną sprawność fizyczną, zaraz za tym plasuje się rzucenie palenia.
W ścisłej czołówce jest też jednak nauczenie się czegoś nowego, spędzanie czasu z rodziną czy obniżenie poziomu stresu. Te postanowienia często łączą się z pracą – chcemy rozwijać się i utrzymywać zdrową równowagę pomiędzy pracą a życiem prywatnym. W praktyce bywa z tym różnie – bardzo często już w styczniu łamiemy daną sobie obietnicę, stresując się … układaniem noworocznych postanowień i weryfikacją poprzednich.

Z myślą o karierze
Lynn Taylor, ekspert w sprawach zarządzania karierą, na łamach Psychology Today przekonuje, że nowy rok to idealna okazja na wyznaczenie sobie nowych celów zawodowych takich, jak odnalezienie pasji w pracy, lepsze komunikowanie się, zredukowanie poziomu stresu czy wykonywanie swoich obowiązków w bardziej efektywny sposób. Kluczowe jest jednak pamiętanie o naszych celach w ciągu całego roku i wyznaczenie sobie planu ich realizacji – inaczej może nic z nich nie wyjść.
Wśród najpopularniejszych zawodowych postanowień noworocznych wymienianych przez Forbesa, znajdują się – oprócz podwyżki czy redukcji stresu – także lepsze zarządzanie mailami czy telefonami, poprawa relacji z szefem i współpracownikami. Eksperci na łamach magazynu radzą ustalać priorytety noworocznym obietnicom, aby pod koniec roku mogło się okazać, że dotrzymaliśmy na przykład dwóch najważniejszych. Wtedy będziemy mieli prawdziwy powód do zadowolenia.

"Niech twoje marzenia staną się planami, a plany działaniami"
Kiedy składłam życzenia noworoczne ludziom których naprawdę lubię i dobrze im życzę, często wypowiadałam takie zdanie: "Niech twoje marzenia staną się planami, a plany działaniami". Moim zdaniem w tym jednym zdaniu kryje się właściwie cała tajemnica sukcesu i odpowiedź na pytanie jak powinniśmy potraktować noworoczne postanowienia.
Tylko idąc tą drogą mamy szansę osiągnąć zamierzone cele, a więc spełnić swoje marzenia. Dlaczego więc tak niewielu osobom udaje się zrealizować plany dotyczące zmiany pracy, awansu czy zdobycia podwyżki? Moim zdaniem, dzieje się tak dlatego, bo ogólne sformułowania jakie umieszczamy na naszej noworocznej liście, nie są postanowieniami, a zwykłymi życzeniami, myślami, o których chętnie mówimy, ale nie planujemy w żaden sposób zająć się ich realizacją.
Jeśli to co ma być w zamyśle postanowieniem noworocznym będzie brzmiało: chcę więcej zarabiać, to wyrażamy w ten sposób jedynie pobożne życzenie o mannę z nieba. Żeby ten plan się ziścił faktycznie potrzebny będzie cud, a na cuda liczyć nie warto. Uważam, że lepiej liczyć na siebie, a postanowienia, których realizacji chcemy się podjąć w przyszłym roku, warto dobrze przemyśleć i określić je konkretnie. Tylko wówczas to co planujemy ma szansę przejść ze sfery marzeń, do planów, a w końcu i do działania!!!

Ostatnio przypadkiem trafiłam na zasadę SMART, zapewne też Wam nic ona nie mówi, tak jak mnie na początku.
Zasada SMART, to zbiór warunków, niezbędnych, by zaistniała szansa na realizację stawianych sobie celów. Nazwa pochodzi od pierwszych liter poszczególnych warunków. Zgodnie z tą zasadą nasze postanowienia powinny być:

S - skonkretyzowane,
M - mierzalne,
A - akceptowalne,
R – realne,

T - terminowe.



Jeśli faktycznie bardzo zależy nam na zmianie pracy czy lepszej pensji zastanówmy się czego trzeba, by te marzenia mogły się spełnić. W obu przypadkach z pewnością przydadzą się wyższe kwalifikacje, dodatkowe umiejętności, poszerzenie listy kontaktów zawodowych, poprawienie swojej pozycji na rynku pracy, pokazanie siebie i swoich możliwości większej liczbie potencjalnych pracodawców. Określenie celów, które powinniśmy osiągnąć, by zrealizować pierwotne marzenie to pierwszy krok do sformułowania postanowienia. Krokiem drugim jest zaplanowanie konkretnych działań, które pomogą nam ten cel zrealizować i właśnie te działania powinny być naszymi noworocznymi postanowieniami zawodowymi.



Zamiast więc koncentrować się na baśniowych wizualizacjach o idealnej sytuacji zawodowej, skupmy się na działaniu. Jak będą brzmiały dobrze sformułowane postanowienia?

1. Zamiast obiecywać, że będziemy podnosić nasze kwalifikacje zawodowe, postanówmy lepiej:- -do końca czerwca wezmę udział w dwóch kursach lub szkoleniach (warto też określić dziedzinę czy zakres szkolenia zależnie od naszych potrzeb lub planów).
- w ciągu roku rozpocznę studia podyplomowe na określonym kierunku.
- zapiszę się na kurs językowy lub (jeśli sami chcemy się doszkalać) w każdym tygodniu nauczę się pięciu nowych słówek.

2. Nie warto też zarzekać się, że od nowego roku wprowadzimy zasadę równowagi między życiem zawodowym, a osobistym albo że będziemy mniej pracować. Dobrze określone postanowienia powinny wówczas brzmieć:
-nauczę się tak wykorzystywać czas pracy i tak zorganizuję swoje zajęcia, by już od lutego kończyć przynajmniej cztery razy w tygodniu przed godziną 18.
- od jutra nie będę przynosił pracy do domu.
- od początku roku nie będę pracował w niedziele.

3. Marząc o zmianie pracy czy awansie też warto postarać się o bardziej konkretne i realne zadania do wykonania. Co warto zaplanować w tym zakresie?
- od stycznia będę wysyłał przynajmniej 15 CV w miesiącu.
- stworzę bazę danych firm, w których chciałbym pracować. Co tydzień dopiszę do niej przynajmniej jedną nową firmę.
- w styczniu wyślę maila przynajmniej do 20 znajomych osób z informacją, że planuję zmianę pracy i szukam informacji o wolnych stanowiskach w interesującej mnie branży.
- do lutego zgromadzę informacje o zarobkach innych osób na tym samym co moje stanowisko.
- w ciągu miesiąca przygotuję listę argumentów, przemawiających za podniesieniem mojej pensji.
- do końca lutego umówię się na spotkanie z szefem w sprawie podwyżki lub zmiany stanowiska. 




Jeśli sformułujemy nasze postanowienia wg takiego schematu, mamy znacznie większą szansę, że w grudniu 2013 roku będziemy mieli poczucie, że nie zmarnowaliśmy kolejnego roku, tylko zrobiliśmy w tym czasie coś konkretnego i doprowadziliśmy do oczekiwanych zmian w naszym życiu zawodowym.
Przy tym precyzyjnie przygotowanym planie zawodowym na kolejny rok, bo tym w rzeczywistości są nasze noworoczne postanowienia, nie powinniśmy jednak rezygnować z marzeń. Być może nie jest to jeszcze czas na spełnienie tych największych, możliwe, że na etapie, na którym się znajdujemy są one zwyczajnie poza zasięgiem naszych możliwości. Jeśli jednak nie będziemy tracić ich z oczu i konsekwentnie, nawet małymi kroczkami, będziemy dążyć do ich realizacji, istnieje duża szansa, iż za pewien czas uda nam się te marzenia spełnić.

Jak jest z Wami, dotrzymujecie swoich pracowych postanowień noworocznych?

czwartek, 27 grudnia 2012

Jak bezboleśnie wrócić do pracy po Świętach ?!


Niektórzy z nas już dziś musieli pójść do pracy po świętach- sklepy wielkopowierzchniowe, zakłady pracy zmianowej czy niektóre instytucje publiczne lub prywatne były dziś normalnie czynne – jak w każdy czwartek. Masowy powrót do pracy czeka nas jednak jutro. I choć w perspektywie mamy kolejny przedłużony weekend, to przeżycie najbliższych kilku dni, nie będzie łatwe. Jak poradzić sobie w pracy, aby nie zmarnować dnia, a jednocześnie nie zniechęcić się całkiem do pracy, o co najłatwiej właśnie wtedy, kiedy od pracy odpoczniemy.

1. Przede wszystkim, mimo iż zostało nam jeszcze mnóstwo smakołyków po Świętach, nie przejadajmy się na noc. Będzie się nam kiepsko spało i obudzimy się zmęczeni i ociężali. Warto pomyśleć też o ziołach, które mogą stanowić ulgę dla zmęczonego żołądka.
2. Nastawienie – kiedy rano się obudzisz, spróbuj zapanować nad myślami i nie powtarzać niczym mantry „Nie chce mi się. Nie chce mi się”. Zamiast tego, pomyśl o tym, ze spotkasz się z pracownikami, których lubisz, załatwisz sprawy, których nie zdążyłeś (lub nie chciało Ci się załatwiać) przed Świętami, omówisz kwestię prezentów i świątecznej atmosfery z innymi – jednym słowem, przełamiesz świąteczną nudę.
3. Nie planuj zbyt wielu czynności w pierwszy dzień po świętach - będziesz pracował nieco wolniej niż zwykle, dlatego zaplanuj zaledwie 80% tego, co normalnie robisz w ciągu dnia pracy.
4. Po przyjściu do pracy i przeglądnięciu maili (jeśli jakieś nagromadziły się przez Święta) zaplanuj od razu wszystkie dni swojej pracy – w ten sposób, efektywnie wykorzystasz wszystkie dni, przed Nowym Rokiem. Poza zadaniami trudniejszymi zaplanuj też prostsze przerywniki - sprzątanie biurka, porządek w dokumentach i folderach w komputerze – to i tak raz na czas trzeba zrobić, a zwykle, w codziennym natłoku zadań nie ma na to czasu.
5. Zaplanuj na jutro aktywność fizyczną - dłuższy spacer, siłownię, godzinę na basenie czy rowerkach spinningowych. Zajęcia sportowe doenergetyzują Cię i wygnasz z ciała świąteczne lenistwo – dzięki temu kolejny dzień będzie już przyjemniejszy.

piątek, 21 grudnia 2012

MAGIA ŚWIĄT W PRACY




Mikołajki mamy już za sobą, zima po raz kolejny zaskoczyła drogowców, a magia świąt powoli, acz coraz intensywniej daje o sobie znać.  
Chociaż lawina obowiązków na nas spada i jesteśmy przygnieceni zaspą dokumentów, to otwieramy się, chcąc nie chcąc, na świąteczną atmosferę  i zdarza się nam na przykład  zanucić pod nosem świąteczny song. Rzeczywiście – w tym czasie w bardzo wielu biurach (mamy nadzieje, że również i w Waszych) atmosfera wyraźnie się rozluźnia, a tematy wypieków, prezentów czy dekoracji zaczynają wypierać kwestie związane z pracą podczas przerw lunchowych.
Oczywiście, niektórzy z nas mają serdecznie dość dzwoneczków, kręcą nosem na komercyjną otoczkę  i pełnia rolę etatowego "narzekadła", który jest  w stanie przez swoje marudzenie zepsuć  czar nawet najładniejszej choinki. Pytanie tylko po co? Skoro więc i tak nie da się walczyć z komercyjnym blaskiem świąt to dlaczego się mu po prostu nie poddać?
 Oczywiście w sposób  rozsądny, czerpiąc z niego takie rzeczy jak: optymizm, otwartość na drugiego człowieka, magię, smak dzieciństwa i bezinteresowne dobro.  Skoro już istnieje taki niezwykły miesiąc jak grudzień to skorzystajmy z niego, cieszmy się, że przez 31 dni możemy być lepsi milsi i pogodniejsi. Może w ramach świątecznego cudu stan ten przeciągnie się nam na kolejne miesiące.

Póki co podajemy kilka sposobów (oprócz postawienia plastikowej, zakurzonej choiny w głównym holu), jak wyczarować w pracy magię świat:

1. Zapach
Gwarantujemy, że zainstalowanie w 2-3 gniazdach w firmie odświeżaczy powietrza o zapachu wanilii, cynamonu czy piernika z pomarańczą zapewni  Wam w biurze świąteczny, domowy klimat. Aż nie będzie Wam się chciało wychodzić z pracy 

2. Smak
Kuchenne zapasy napojów warto wzbogacić o produkty z limitowanych serii  świątecznych. Aromatyczna herbata o smaku grzańca z sokiem imbirowym lub kawa z odrobiną kardamonu uaktywni  w Was nie tylko kreatywność, ale i skutecznie obudzi ducha skutecznego działania, takiego, co nawet zakrawa o cud;)
3. Dekoracja 
Mały, świąteczny gadżet na każdym biurku współgrający z osobowością posiadacza danego stanowiska pracy. Może to być na przykład kubek z reniferem, podkładka pod myszkę z elfami albo zszywacz, co przy każdorazowym użyciu krzyczy „ho, ho, ho”.  Im zabawniej, tym lepiej;)

4. Muzyka
Zapewne oszalelibyśmy słuchając non stop świątecznych piosenek, ale jeśli dawkować je będziemy w rozsądnych ilościach i odpowiednim nagłośnieniu to zapewniamy, że nikomu krzywda się nie stanie. Co więcej, może nawet zaistnieć potrzeba grupowego odśpiewania na przykład: Pada śnieg, pada śnieg dzwonią dzwonki sań :)

5. Degustacja 
Co powiecie na konkurs na najsmaczniejsze świąteczne ciacho w biurze?  Przetestujmy nowe receptury na kolegach z pracy, a nie na dziadku czy długo niewidzianej cioci zza oceanu. Ominie nas ryzyko kulinarnej kompromitacji podczas świątecznego obiadu, a ewentualna wpadka podczas degustacji ciastka w pracy wywołać może wyłącznie salwę śmiechu i niezapomniane …  wrażenia smakowe.

6. Jemioła 
Doskonały sposób dla nieśmiałych, którzy do tej pory nie mieli ani odwagi, ani okazji do tego, by bliżej się poznać z kimś, kto codziennie przemierza przestrzenie biura i jest na przykład również nieśmiały…Motyw znany z amerykańskich filmów, może i oklepany i banalny, ale przyznajcie – jakże skuteczny i emocjonujący;) 


All I want for Christmas is you!!!!

Wszystkie wymienione wyżej metody na wskrzeszenie magii świąt w biurze mają jeszcze jedno zadanie, a mianowicie wzmagają integrację miedzy pracownikami, którzy przez cały rok są tak zabiegani i zapracowani, że nie mają czasu na niezobowiązująca rozmowę z kolegą albo po prostu brak im do niej pretekstu. Święta zbliżają, integrują, czynią nas lepszymi, a tego przecież każdy potrzebuje! Spróbujcie.

środa, 19 grudnia 2012

Swój biznes trzeba kochać!






Pewnie każdy z Was kto jeszcze nie prowadzi własnej firmy albo dopiero zaczyna zastanawia się czy w ogóle się do tego nadaje. Nie ma lekko. Sami dla siebie musimy być niczym HR Manager w korporacji i ocenić czy nadajemy się do zawodu i przyniesiemy zyski firmie, w której będziemy Swoim Własnym Szefem.

Z jednej strony zadanie jest trudniejsze, bo nie dysponujecie profesjonalną wiedzą z zakresu psychologii i motywacji, a z drugiej 1:0 dla Ciebie, bo kto Cię zna lepiej niż Ty sam. Czyli korzystając z szansy jaką nam to daje podążmy tym tropem. Zajrzyjmy w głąb siebie. Uwaga, to może boleć. Musisz odrzucić wszelkie wyobrażenia o sobie i spojrzeć na swoją osobę w lustrze tak brutalnie szczerze jak tylko to możliwe i zadać kilka kluczowych pytań.

Co chcę robić w życiu?
Ustaw na pulpicie w komputerze obrazek, który mówi, że „Life is a journey, not a destination. Enjoy the ride!” Wbij sobie to do głowy. Wszyscy skończymy tak samo, zastanów się jak chcesz spędzić swoje życie.  Ale zastanów się jeszcze raz. Co się dla Ciebie liczy w podróży jaką jest życie? Rodzina? Pieniądze? Uznanie innych? Nie ma złych odpowiedzi. Szczerość wobec siebie na tym etapie jest bardzo ważna, na tych odpowiedziach zbudujesz później swoją motywację.

Jakie są alternatywne sposoby na życie dla tego, które sobie wymyśliłem?
Załóżmy, że podjąłeś decyzję o założeniu biznesu i pracy na własny rachunek. W tym momencie musisz się na chwilę zatrzymać i zadać sobie pytanie, a co jeśli się nie nadam. Wybacz, ale jest szansa, że tak będzie. Jeśli chcesz odnieść sukces w prowadzeniu firmy musisz być przygotowany na wszystko, na to też.
 Nie po to żeby się na to godzić, raczej, żeby być przygotowanym na walkę. Świadomość, że jeśli Ci się nie uda to masz plan B wzmocni Twoją pewność siebie, a jednocześnie jeśli dojdziesz do wniosku, że nie chcesz robić w życiu nic innego, da to Ci niezłego "kopa" i nastawi na działanie niczym eye of a tiger ;).

Dlaczego chcę pracować na własny rachunek?
Jeśli marzysz o fortunie na starość to dobrze trafiłeś z wyborem życiowego zajęcia. Jest duża szansa, że któreś z przedsięwzięć, w które się zaangażujesz, przyniesie Ci zysk. Jeśli jednak marzysz o fortunie za rok, to się ocknij. Szansa, że jesteś drugim Zuckerbergiem jest znikoma.
Moim zdaniem, odpowiedź osoby najlepiej rokującej na listę TOP 100 najbogatszych, jest jednocześnie najdalsza od tematu pieniędzy. Taki paradoks. Pieniądze są w biznesie najważniejsze, a jednocześnie najłatwiej się o nie potknąć. Bądź ostrożny!

Czy mam już jakieś doświadczenie?
Dlaczego doświadczenie jest ważne nie trzeba chyba uzasadniać. Zaznaczę tylko, że chodzi tu o doświadczenie szeroko pojęte: wykonywanie zawodu, wykształcenie, działalność pozarządowa, współpracę z ludźmi, nieformalną praktykę czy wiedzę o życiu. Wszystko to pozwala widzieć świat w szerszym świetle i mieć otwarty umysł.
 Będzie łatwiej jeśli wcześniej poznasz swoje ograniczenia i zaczniesz nad nimi pracować. Gdybym mogła w tym miejscu coś poradzić to bym powiedziała, że rób cokolwiek tylko nie zamykaj się w sobie. Pracuj za darmo, prowadź bloga, pomagaj biedniejszym od Ciebie, spotykaj się z ludźmi, którzy mają podobne zainteresowania - otwórz się i wyjdź do świata w innym celu niż na zakupy :)

NAJWAŻNIEJSZE: Czy ja przypadkiem nie fantazjuję?
Wybaczcie, ale 90% moich znajomych marzących o biznesie i okładce Forbes’a to nałogowi marzyciele patrzący na świat przez różowe okulary. Takie podejście to morderca, jak nie zabije biznesu (bo, a nuż się uda) to przy potencjalnej porażce ucierpi Twoja psychika, samoocena, wrażliwość i dużo rzeczy, które potencjalnie są Twoimi atutami. Stąd niezbędna szczerość wobec siebie i realizm przy podejmowaniu wszystkich kroków.
Nauczcie się chłodno, krytycznie, analitycznie i szczerze oceniać sytuacje jednocześnie będąc sobą i zachowując optymizm niezbędny do przeżycia. Pozwalam sobie na chwile marzycielstwa i nie stawiam sobie wtedy żadnych granic, mój mózg to kocha i podsuwa mi wtedy genialne pomysły, ale jest to max 5% mojego czasu. Reszta to czysty realizm poparty sprawdzonymi faktami.
 UWAGA! Jest jedna odmiana marzycielstwa wskazana w biznesie! Bycie wizjonerem! Czego szczerze Wam wszystkim życzę :)

Oczywiście nie są to jedyne pytania, które powinieneś sobie zadać na starcie, żeby ocenić swoje szanse. Potraktuj je jako dobry początek i naucz się szczerze rozmawiać ze sobą. Jeśli uznasz, że się nadajesz, to zadaj je sobie jeszcze kilka razy. Jeśli uważasz, że się nie nadajesz zdecyduj czy podejmujesz pracę nad sobą czy jednak zajmiesz się czymś innym. Ważne jest realnie ocenić swoje szanse i nawet jeśli uznasz, że są niewielkie to nie wyklucza to twojej działalności, po prostu będziesz musiał włożyć w nią więcej pracy na etapie przygotowań i zastanowić się czy to się będzie wtedy dalej opłacało.

PROMOCJA "PRZEPIS NA FIRME"!!!

Dzyń, dzyń, dzyń…

Dzyń, dzyń, dzyń…

To już niedługo… Czujecie w powietrzu zapach goździków,makowca cynamonu, żurawiny, suszonych grzybów ?
MY TAK :) Dlatego przygotowaliśmy dla Was Kochani Klienci NOWA PROMOCJĘ - PRZEPIS NA FIRMĘ!!!! Sami najlepiej wiecie na co macie apetyt - pikantne ryzyko, nieznany orient czy sprawdzony przepis dla całej rodziny.
Z nami zyskacie niepowtarzalny smak przygody i gwarancję, że nie może się nie udać.

Więcej informacji uzyskacie pod linkiem zawartym poniżej :

http://www.mbiuro.pl/cennik,pakiety#tabs-5


wtorek, 4 grudnia 2012

Wielozadaniowość – hit czy mit?



Znacie to uczucie – otwieracie rano pierwszego maila, a pod koniec dnia pracy zauważacie, że jeszcze na niego nie odpowiedzieliście, robiąc wiele innych rzeczy na raz? Jeśli tak, kolejne pytanie brzmi – czy jest to najbardziej efektywny sposób pracy? A może w dzisiejszych czasach nie umiemy już inaczej pracować?

Jak sami zauważyliśmy w ofertach pracy bardzo często pojawia się wymaganie różnie formułowanej wielozadaniowości. Czy zajmowanie się wieloma projektami naraz pomaga nam w pracy, czy wręcz przeciwnie?

Opinie na temat wielozadaniowości są bardzo różne – mówi Izabela Kielczyk, trener biznesu i coach – Niektórzy uważają, że powinniśmy się koncentrować tylko i wyłącznie na jednej czynności, gdyż wykonując dwie rzeczy na raz, żadnej nie zrobimy dokładnie. Inni twierdzą, że wielozadaniowość to ogromna oszczędność czasu i wręcz powinniśmy robić dwie, trzy rzeczy na raz. Bo tego też wymaga od dzisiejszy świat i natłok informacji.
Można tak działać, tylko trzeba zadać sobie pytanie, czy dzięki wielozadaniowości jesteśmy faktycznie bardzie efektywni?

ARGUMENTY "ZA" WIELOZADANIOWOŚCIĄ

Zdaniem Davida Silvermana, blogera Harvard Business Review , w dzisiejszych czasach każdy, kto chce przetrwać w pracy, musi być wielozadaniowy. Argumenty za wielozadaniowością to m.in. możliwość urozmaicenia sobie pracy czy lepsza komunikacja i współpraca (nie czekasz w nieskończoność, aż adresat Twojego pytania skończy poprzednie zadanie). Można się także pokusić o stwierdzenie, że niektórzy po prostu lubią tak pracować!

ARGUMENTY PRZECIW WIELOZADANIOWOŚCI

Są jednak i osoby o takim temperamencie i tempie pracy, które lepiej i efektywniej pracują, wykonując jedną czynności na raz – mówi Izabela Kielczyk. – Zdarza się również tak, że po przekroczeniu pewnej liczby zadań człowiek po prostu przestaje panować nad tym, co robi.

Wśród przeciwników takiego stylu pracy, pojawiają się nawet wnioski, że wykonywanie wielu prac równocześnie wpływa nie tylko na spadek efektywności, lecz także … chwilowe obniżenie IQ.

A Wy jak najbardziej lubicie pracować? A może musicie wykonywać wiele prac na raz, aby nie zginąć pod natłokiem obowiązków?

Zobaczcie badanie Standford University na temat wielozadaniowości:


MAMO PRACUJ JEŚLI CHCESZ!




Z przyjemnością informujemy, że dołączyliśmy do programu "Biurko dla Mamy" !!!
mBiuro przygotowało specjalne zniżki dla wszystkich Mam, które chcą wrócić do aktywności zawodowej, rozkręcają własny biznes, albo potrzebują przestrzeni do pracy w ciszy i twórczej atmosferze! Dla Mam rezerwujemy na początek gabinety w Katowicach i Warszawie (al.Solidarności) ze zniżką 50% oraz we wszystkich innych oddziałach z takim samym rabatem sale konferencyjne!! Drogie Mamy ... to nie wszystko -specjalnie dla Was wszystkie Pakiety zawierające w swoich usługach adres do rejestracji ze zniżką - 30 %.
Więcej informacji na www.biurkodlamamy.pl.
Zapraszamy!!

piątek, 23 listopada 2012

PR w małych firmach




Podobno rozmiar ma znaczenie. Z pewnością jest w tym trochę prawdy. Jednak nie oznacza to, że to, co jest przeznaczone dla dużych biznesów, nie może być też dla małych. Pamiętajmy, że każda firma była kiedyś małym przedsiębiorstwem, które w wielu przypadkach urosło do pokaźnych rozmiarów. Ci, którzy odnieśli sukces wiedzieli, w co i jak inwestować. Kluczem do sukcesu jest efektywne i rozsądne wykorzystanie narzędzi promocji, pasujących do Twojej firmy. Duże firmy z pokaźnymi budżetami, mogą pozwolić sobie na działania w wielu obszarach, jednocześnie wspierając swój biznes. 

Każda firma ma w sobie potencjał komunikacyjny

Stawiając małe firmy obok dużych graczy na rynku zarządzający nimi mogą stworzyć w sobie przekonanie, że nie mają czym konkurować, ani nie przebiją się do mediów z ciekawą informacją. Jest to zasadniczy błąd w myśleniu i postrzeganiu potencjału informacyjnego małego przedsiębiorstwa. Każda firma czy organizacja ma w sobie potencjał to tego, aby kreować dobry wizerunek i być dobrze postrzeganą w swoim otoczeniu. Tę możliwość trzeba odkryć, dobrze przemyśleć, ukierunkować, a następnie zadbać o jej odpowiednią prezentację.
Niewielka firma nie musi od razu zaistnieć w czołowych tytułach, radiu czy telewizji. Istnieją interesujące sposoby i miejsca prezentacji, adekwatne dla jej wielkości i znaczenia. Pierwszym krokiem powinno być zastanowienie się nad tym, jakie są mocne strony, co chcemy pokazać, jakie są priorytety biznesowe i czym możemy je wzmocnić. Trzeba spojrzeć na unikalne umiejętności, niszowe usługi czy znaczenie firmy dla lokalnego odbiorcy. PR ma budować i wspierać wizerunek oraz pozycję firmy na rynku, a zatem wspomagać cele biznesowe i rozwijać firmę. 

Internet dla Wszystkich

Obecnie swoich klientów można bardzo łatwo znaleźć za pomocą mediów społecznościowych. A należą do nich takie serwisy i narzędzia internetowe, jak np. facebook, youtube, twitter, vimeo, fora tematyczne i wiele innych. Każdy może prowadzić komunikacje właśnie za pośrednictwem wymienionych serwisów. Ważne jednak, żeby wciąż pamiętać o tym, że odbiorca nie może być się spamowany, a co gorsza zanudzonym. Oferta, jaką oferujesz w internecie, musi być ciekawa. Tylko wtedy ma okazję przebić się i wygrać z konkurencyjnymi informacjami. Nawet, jeśli jesteś małym przedsiębiorcą możesz założyć fan page na facebooku i prowadzić go tak, żeby Twoi Fani czuli, ze będąc z Tobą w ciągłym kontakcie mają coś w zamian.

Bądźmy odpowiedzialni

Działania z zakresu odpowiedzialnego biznesu wcale nie są skierowane wyłącznie do dużych firm. Każdy może być dobry. Nawet, jeśli jesteś lokalnym stolarzem to warto zrobić raz na jakiś czas coś dobrego... i za darmo. Poza gwarantowaną satysfakcją, masz szanse pokazać się z pozytywnej strony swoim potencjalnym klientom. Lokalny stolarz wystarczy, że dogada się z pobliską szkołą, że naprawi jej kila rzeczy, a już to może zaowocować, że zdobędzie dzięki temu pozytywny rozgłos. Jak w większości działań jest wiele takich sposobów . Warto jednak pamiętać, że te działania powinny być robione faktycznie z chęci pomagania innym, a nie robienia biznesu. 

PR wewnętrzny

Klienci i media usatysfakcjonowani, a pracownicy? O nich też warto zadbać. I nie zawsze trzeba na to tak wiele przeznaczać. Pomysły na integracje i zwiększenie zadowolenia pracowników w małych firmach? Mogą to być: wspólne wyjście do kina, wspólny wypad na kolację po pracy, mały prezent na urodziny pracownika, prezent na gwiazdkę itp. Oczywiście jedna główna zasada - szef płaci za wszystko ;-)


Kreatywność górą

Tu będzie krótko, bo tego za bardzo się nie można nauczyć. Niestety kreatywne podejście liczy się znacznie bardziej w małych firmach niż w tych większych. Nie ma budżetu, więc trzeba nadrabiać kreatywnością i to w każdym obszarze- od budowania relacji, komunikacji wewnętrznej do działań internetowych. Poza poświęconym czasem, musisz wygenerować sporo pomysłów, aby działania miały odpowiedni zwrot z zainwestowanych pieniędzy i czasu. Dlatego też, czasami warto powierzyć wszystkie działania zewnętrznej agencji, które w profesjonalny sposób zabierze się do nich. Wbrew pozorom korzystanie z agencji, nawet przez małą firmę może się bardziej opłacać niż zatrudnienie specjalisty czy też robienie wszystkiego na własną rękę.

Lepiej dłużej niż krócej

Ostatnio w swoich reklamach nawet Orange mówi o tym, że jeśli coś się za szybko kończy, traci sens. Z PR  jest tak samo. Tu relacje i wizerunek budować się powinno miesiącami, jak nie latami. Im dłużej tym efekty będą lepsze, a marka będzie zyskiwać coraz silniejszą pozycję. W tej kwestii warto spojrzeć na marki globalne takie jak Apple, Mercedes,Bosch, Nike i setki innych. Mimo silnej pozycji na rynku, wciąż inwestują w działania wizerunkowe i budujące relacje.

poniedziałek, 22 października 2012

„Nienawidzę poniedziałku. Na szczęście to ostatni w tym tygodniu”.





Każdy dzień tygodnia może być nie do zniesienia. Nigdy tak naprawdę nie wiemy, kiedy wydarzy się coś nieprzyjemnego. Może we wtorek zepsuje nam się samochód? Może w czwartek przemokniemy na deszczu? Dlaczego więc wszyscy tak nie lubią poniedziałku?

Godzina szósta rano. Ze snu wyrywa nas natrętnie dzwoniący budzik i właśnie w tej chwili zdajemy sobie sprawę z tego, że to już dziś nadszedł TEN dzień - jest poniedziałek. Zniechęceni wstajemy z łóżka i przygotowujemy się do rozpoczęcia nowego tygodnia. Jadąc do pracy, powtarzamy jak mantrę: „nienawidzę poniedziałku” i „byle do piątku”.
Czy poniedziałki naprawdę są aż takie złe? Czy może po prostu nie lubimy ich tak z przyzwyczajenia?
Kto z nas nie oglądał filmu w reżyserii Tadeusza Chmielewskiego Nie lubię poniedziałku. Nawet na Facebooku istnieje profil „Nie lubię poniedziałków”, który liczy sobie 23 550 fanów. Syndrom poniedziałku, jeśli nie obowiązuje jeszcze w psychologii, to z cała pewnością niedługo będzie sklasyfikowaną jednostką chorobową.

Złe nastawienie
Większość ludzi nie lubi poniedziałku, gdyż po weekendzie, który (dla większości z nas) jest za krótki, musimy wrócić do pracy, zająć się codziennymi obowiązkami. Zamiast skupiać się na pozytywach, wymieniamy w myślach kolejne, pogarszające nasz nastrój czynniki: znowu zobaczymy się z nielubianymi kolegami z pracy, szef wymyśli dla nas jakieś nudne i pracochłonne zajęcie… A do kolejnego weekendu zostało jeszcze pięć dni.

Jak przeżyć syndrom poniedziałku ?

Udowodniono, że nastawienie ma bardzo duży wpływ na nasze samopoczucie. Jeśli poniedziałek kojarzy nam się z czymś nieprzyjemnym, tym bardziej powinniśmy skupić się na pozytywnych myślach i próbować odnajdywać pozytywne cechy w każdej sytuacji.

Co może być przyjemnego w poniedziałku?

Zaczyna się nowy tydzień. Staniemy przed nowymi wyzwaniami, których podjęcie umożliwi nam wyróżnienie się na tle innych pracowników. Ponadto w pracy odpoczniemy od naszego życia prywatnego, pochłonięci obowiązkami zdystansujemy się do kłopotów domowych, wyciszymy, przeanalizujemy na spokojnie sytuację.


Dobra organizacja
Drugim bardzo ważnym czynnikiem jest dobra organizacja czasu. Większość z nas pracuje od poniedziałku do piątku, weekendy powinny być więc czasem, który spędzimy, odpoczywając od obowiązków zawodowych. Warto więc odpowiednio go zaplanować i zamiast nadrabiać pracę z całego tygodnia - wybrać się na długi spacer, usiąść z książką w fotelu czy obejrzeć film, nie spoglądając nerwowo na zegarek i nie odliczając godzin do poniedziałku. Pamiętajmy również, że sen jest bardzo istotnym czynnikiem naszego wypoczynku. Zadbajmy więc o to, żeby w niedzielę wieczorem, zamiast siedzieć do późna ze znajomymi, położyć się wcześniej spać. Człowiek zaspany to człowiek niezadowolony. Ułatwmy sobie wejście w nowy tydzień pracy, zapewniając sobie wystarczającą dawkę energii, żeby mieć siły zmierzyć się z tym, co „dzień przyniesie”.

Hormony szczęścia
W ciągu całego tygodnia powinniśmy prowadzić również coś, co określam profilaktyką endorfinową. Endorfiny są grupą hormonów peptydowych wywołujących dobre samopoczucie i zadowolenie z samego siebie, określane są hormonami szczęścia. Naukowcy odkryli, że niektóre bodźce powodują wydzielanie się endorfin, a są nimi między innymi: śmiech, wysiłek fizyczny czy jedzenie czekolady. Każdy z nas, w trosce o dobre samopoczucie, powinien znaleźć choć pół godziny trzy razy w tygodniu i poświęcić je na ćwiczenia, intensywniejszy spacer z psem lub wybrać się ze znajomymi na tańce. Im większe będzie stężenie endorfin w naszej krwi, tym częściej będziemy się śmiali; im częściej będziemy się śmiali, tym większe będzie stężenie endorfin we krwi. To samo napędzające się koło - należy włożyć trochę wysiłku, by rozpocząć ten proces.

Na koniec proponujemy jeszcze kilka prostych metod, jak uczynić poniedziałek lepszym dniem:

- jeśli czujesz, że w poniedziałek w pracy nic ci nie wychodzi, odłóż to na następny dzień. Zajmij się za to prostszymi sprawami, żeby mieć je z głowy – np. poumawiaj spotkania na kolejne dni
- nie odliczaj każdej minuty aż do końca pracy. Skup się na czymś konkretnym, nawet gdyby miało to być porządkowanie dokumentów lub usuwanie zbędnych plików w komputerze
- otwórz okno, pij dużo wody, zmień tapetę w komputerze na kolorową. To doda ci energii.


Ruszaj z mBiuro na podbój poniedziałku!! :-)