Więcej niż biznes

Więcej niż biznes. Opinie, porady, ciekawostki.

O biznesie i nie tylko.




Opinie, porady, ciekawostki.

O biznesie i nie tylko





wtorek, 19 lutego 2013

Szef nie jedno ma imię


Szef, zwłaszcza dobry, jest codziennie materiałem pierwszej potrzeby dla pracowników, ale bycie szefem to ciężki kawałek chleba. Biorąc pod uwagę psychiczne obciążenie, permanentny stres i wiele wyrzeczeń, łatwo można dojść do wniosku, że nie każdy nadaje się do pełnienia tej funkcji. 
Poniżej przedstawiamy 5 najbardziej rozpowszechnionych w świecie biznesu odmian szefów. Mamy jednak świadomość tego, że „szef nie jedno ma imię” i podane przez nas przykłady mogą stanowić schemat bardzo uproszczony. Mimo wszystko, życzymy dobrej zabawy w próbie identyfikacji  swojego szefa.

Szef Widmo
Wiemy, że istnieje. Mamy na to niezbite dowody w postaci podpisu na naszej umowie o pracę albo kolejnego komunikatu o konieczności zwiększenia efektywności na mailowej skrzynce. Niestety nikt nigdy szefa na własne oko nie widział. Nie zmienia to jednak faktu, że jego duch unosi się nad biurem, zagęszcza i tak napiętą atmosferę i wywołuje stan wszechogarniającej niepewności zawierającej się w pytaniu: A może dziś się tutaj pojawi?

Szef Imperator
Wymaga, rozkazuje, rozlicza. Za zło karze, za dobro nie nagradza, bo przecież należało ono do obowiązków. Wszelkie dyskusje są strata czasu, a więc i pieniędzy. Prośby o urlop odrzuca, no chyba, że pracownik zemdlał podczas 24 godzinnego dyżuru przy taśmie produkcyjnej. Wtedy ewentualnie rozważana jest możliwość 15 minutowej przerwy. Niech nikt przypadkiem nie odważy się pomachać przed oczami Imperatora Kodeksem Prawa Pracy, bo jego doświadczeni prawnicy doskonale wiedzą, jak rzucić takiego śmiałka lwom na pożarcie.

Szef Chimera
Być albo nie być w firmie zależy wyłącznie od nastroju szefa, a ten może być bardzo zmienny. Jeśli więc szef zachwycił się piękną prezentacją, gdzie wszelkie wskaźniki idą w górę – możemy być pewni, że awans nas nie ominie. Ostrożnie, tego samego dnia szefa może rozboleć głowa albo nieopatrznie obleje się on kawą, a wtedy żegnamy się z podwyżką, własnym biureczkiem, a nawet pracą.
Szef Ostoja. Typ idealny. Wspiera, kiedy tego potrzebujemy, uczy i koryguje błędy, kiedy nawet nie wiemy, że tego potrzebujemy. Nie krzyczy – wyjaśnia. Wymaga, ale również od siebie. Zwolennik dialogu, ale nie gadulstwa. Życzymy wszystkim takiego szefa.

Szef Amnezja 
Jak sama nazwa wskazuje, pamięć nie jest jego mocną stroną, albo działa niezwykle wybiórczo. Wszelkie kwestie związane z obiecaną podwyżką, awansem i urlopem są nieaktualne już po 3 sekundach, bo hmm, kiedy niby takie negocjacje były prowadzone? Szef Amnezja często zapomina o umówionych spotkaniach, z czego później trzeba go tłumaczyć. Zdarza się również, że całkiem wylatuje mu z głowy taka drobnostka jak  przybycie do biura w okresie, kiedy na biurku czeka na niego do podpisania lista wypłat, ale „to chyba żaden problem?”.

Na zakończenie przypominamy, że jeśli tylko będziemy tego chcieli to,  prędzej czy później czeka nas awans.
Pamiętajmy, że tylko z dobrych pracowników mogą powstać dobrzy szefowie :-)

piątek, 1 lutego 2013

Jak nie być pamiętliwym, a zapamiętywać :-)


To o czym miał być dzisiejszy tekst … hmm, a tak! O pamięci! Można kochać bez pamięci, bez opamiętania szaleć, ale w żadnym wypadku nie da się bez pamięci pracować. Z tego też względu, o pamięć powinniśmy dbać w każdym  wieku. 
Kilka sposobów jak nie być pamiętliwym, a zapamiętywać:
1. Uczmy się! Nie chodzi tu tylko o zdobywanie wiedzy, ale także poszerzanie zakresu umiejętności. Rozwijanie pasji z różnych dziedzin, poznawanie obcego języka, instalacja i  obsługa nowego programu komputerowego, czy nawet studiowanie ulotki z lekarstwa – wszystko to stymuluje naszą pamięć, czyniąc ją elastyczną.
2. Bądźmy aktywni! Zarówno fizycznie jak i umysłowo. Nic tak nie zabija pamięci jak nuda i lenistwo. Jeśli nie chce nam się nam wyciągać roweru albo ruszyć nogą podczas spaceru, to przynajmniej zagrajmy w sudoku, rozwiążmy krzyżówkę, napiszmy najbzdurniejszą na świecie rymowankę.Tym sposobem, zapewnimy sobie dobrą zabawę, a naszym szarym komórkom – intelektualny fitness.
4. Skupmy się na szczegółach. Spróbujmy codziennie przypomnieć sobie w kolejności chronologicznej, jak wyglądał nasz dzień poprzedni. Ok wstaliśmy, poszliśmy do pracy i co dalej? Czy pamiętamy, co jedliśmy na obiad? Jak  byliśmy ubrani? Co za muzyki słuchaliśmy jadąc tramwajem? Koncentrujmy się na szczegółach, bo jak wiadomo, w nich tkwi diabeł. Powtórzmy to ćwiczenie przez kilka kolejnych dni, a przekonamy się, że odtworzymy bez problemu wyniki sprawozdania finansowego, tekst reklamy  radiowej leków na marskość wątroby, a nawet będziemy wiedzieć, na jaki kolor miała pomalowane paznokcie niezwykle intrygująca koleżanka zza biurka.
5. Jedzmy orzechy, ryby i owoce. Wszystkie te produkty są bogate w mikro i makro elementy, które, według najtęższych naukowych mózgów, są odpowiedzialne za procesy pamięciowe. Ps. Radzimy zaufać w tej kwestii naukowcom – sami przecież w procesie edukacji musieli sporo zapamiętać.
7. Wysypiajmy się! Zmęczony mózg zdecydowanie myśli tylko o tym, żeby zachować wyłącznie funkcje fizjologiczne. W żadnym wypadku w stanie, kiedy opada nam powieka, a buzię rozrywa niepohamowane ziewanie, nie wygramy  teleturnieju, ani nie przypomnimy sobie, w którym katalogu na pulpicie zapisaliśmy raport z rozliczenia kwartału - wszystkie przecież nazywają się „Nowy dokument tekstowy” :-)
Nie zapominajmy również o tym, że pamięć jest owszem dobra, ale krótka bez drugiego bardzo istotnego składnika czyli koncentracji.  Można wręcz powiedzieć, że jedno bez drugiego działać nie może i stanowią  one nierozerwalny związek  podobnie jak paliwo i samochód albo łasuch i czekolada. 
Na poprawę koncentracji również są metody, którymi się z Wami podzielimy:
Zabawa z nawykami. Zaskocz swój mózg! Milion razy otwierałeś drzwi prawą ręką? Sięgnij teraz po klamkę ręką lewą. Zamień rolami swoje ręce i choć początki będą trudne, to szybko zorientujesz się, że nawet najprostszym czynnościom, jak na przykład mieszanie herbaty, poświęcasz więcej uwagi – koncentrujesz się, a o to chodzi.
Urozmaicenia. Zmieniaj czasem trasę, którą pokonujesz codziennie idąc do pracy. Licz schody, kop kamyk po chodniku, graj w gry ze swoim umysłem! Przykładowo załóż, że w co piątą płytkę w chodniku stukniesz obcasem. Małe zmiany, które wymagają zwiększenia czujności i wyostrzenia zmysłów przed pracą sprawiają, że nasza koncentracja w biurze będzie działać na najwyższych obrotach.
Unikanie nieplanowanych przerw!!! Jeśli zapanujemy nad tym, żeby, co 10 minut nie robić sobie kawy, wychodzić na papierosa czy do łazienki, to możemy być pewni, że koncentracja nas nie opuści aż do planowanej przerwy. To trudne, ale jak się mocno skoncentrujemy to damy radę.
A teraz uwaga! SKONCENTRUJMY  się i  bierzmy do pracy  :-)

poniedziałek, 21 stycznia 2013

„Obiecanki – cacanki " ?!


Oprócz najpopularniejszych postanowień o rzuceniu palenia czy trzymaniu się diety, na naszych noworocznych listach pojawiają się często obietnice związane z pracą. 
Macie takie wśród Waszych postanowień na 2013?

Postanowienia, których NIE dotrzymujemy
Magazyn Time opublikował w zeszłym roku listę postanowień, których najczęściej nie dotrzymujemy. Na pierwszym miejscu króluje zadbanie o dietę i ogólną sprawność fizyczną, zaraz za tym plasuje się rzucenie palenia.
W ścisłej czołówce jest też jednak nauczenie się czegoś nowego, spędzanie czasu z rodziną czy obniżenie poziomu stresu. Te postanowienia często łączą się z pracą – chcemy rozwijać się i utrzymywać zdrową równowagę pomiędzy pracą a życiem prywatnym. W praktyce bywa z tym różnie – bardzo często już w styczniu łamiemy daną sobie obietnicę, stresując się … układaniem noworocznych postanowień i weryfikacją poprzednich.

Z myślą o karierze
Lynn Taylor, ekspert w sprawach zarządzania karierą, na łamach Psychology Today przekonuje, że nowy rok to idealna okazja na wyznaczenie sobie nowych celów zawodowych takich, jak odnalezienie pasji w pracy, lepsze komunikowanie się, zredukowanie poziomu stresu czy wykonywanie swoich obowiązków w bardziej efektywny sposób. Kluczowe jest jednak pamiętanie o naszych celach w ciągu całego roku i wyznaczenie sobie planu ich realizacji – inaczej może nic z nich nie wyjść.
Wśród najpopularniejszych zawodowych postanowień noworocznych wymienianych przez Forbesa, znajdują się – oprócz podwyżki czy redukcji stresu – także lepsze zarządzanie mailami czy telefonami, poprawa relacji z szefem i współpracownikami. Eksperci na łamach magazynu radzą ustalać priorytety noworocznym obietnicom, aby pod koniec roku mogło się okazać, że dotrzymaliśmy na przykład dwóch najważniejszych. Wtedy będziemy mieli prawdziwy powód do zadowolenia.

"Niech twoje marzenia staną się planami, a plany działaniami"
Kiedy składłam życzenia noworoczne ludziom których naprawdę lubię i dobrze im życzę, często wypowiadałam takie zdanie: "Niech twoje marzenia staną się planami, a plany działaniami". Moim zdaniem w tym jednym zdaniu kryje się właściwie cała tajemnica sukcesu i odpowiedź na pytanie jak powinniśmy potraktować noworoczne postanowienia.
Tylko idąc tą drogą mamy szansę osiągnąć zamierzone cele, a więc spełnić swoje marzenia. Dlaczego więc tak niewielu osobom udaje się zrealizować plany dotyczące zmiany pracy, awansu czy zdobycia podwyżki? Moim zdaniem, dzieje się tak dlatego, bo ogólne sformułowania jakie umieszczamy na naszej noworocznej liście, nie są postanowieniami, a zwykłymi życzeniami, myślami, o których chętnie mówimy, ale nie planujemy w żaden sposób zająć się ich realizacją.
Jeśli to co ma być w zamyśle postanowieniem noworocznym będzie brzmiało: chcę więcej zarabiać, to wyrażamy w ten sposób jedynie pobożne życzenie o mannę z nieba. Żeby ten plan się ziścił faktycznie potrzebny będzie cud, a na cuda liczyć nie warto. Uważam, że lepiej liczyć na siebie, a postanowienia, których realizacji chcemy się podjąć w przyszłym roku, warto dobrze przemyśleć i określić je konkretnie. Tylko wówczas to co planujemy ma szansę przejść ze sfery marzeń, do planów, a w końcu i do działania!!!

Ostatnio przypadkiem trafiłam na zasadę SMART, zapewne też Wam nic ona nie mówi, tak jak mnie na początku.
Zasada SMART, to zbiór warunków, niezbędnych, by zaistniała szansa na realizację stawianych sobie celów. Nazwa pochodzi od pierwszych liter poszczególnych warunków. Zgodnie z tą zasadą nasze postanowienia powinny być:

S - skonkretyzowane,
M - mierzalne,
A - akceptowalne,
R – realne,

T - terminowe.



Jeśli faktycznie bardzo zależy nam na zmianie pracy czy lepszej pensji zastanówmy się czego trzeba, by te marzenia mogły się spełnić. W obu przypadkach z pewnością przydadzą się wyższe kwalifikacje, dodatkowe umiejętności, poszerzenie listy kontaktów zawodowych, poprawienie swojej pozycji na rynku pracy, pokazanie siebie i swoich możliwości większej liczbie potencjalnych pracodawców. Określenie celów, które powinniśmy osiągnąć, by zrealizować pierwotne marzenie to pierwszy krok do sformułowania postanowienia. Krokiem drugim jest zaplanowanie konkretnych działań, które pomogą nam ten cel zrealizować i właśnie te działania powinny być naszymi noworocznymi postanowieniami zawodowymi.



Zamiast więc koncentrować się na baśniowych wizualizacjach o idealnej sytuacji zawodowej, skupmy się na działaniu. Jak będą brzmiały dobrze sformułowane postanowienia?

1. Zamiast obiecywać, że będziemy podnosić nasze kwalifikacje zawodowe, postanówmy lepiej:- -do końca czerwca wezmę udział w dwóch kursach lub szkoleniach (warto też określić dziedzinę czy zakres szkolenia zależnie od naszych potrzeb lub planów).
- w ciągu roku rozpocznę studia podyplomowe na określonym kierunku.
- zapiszę się na kurs językowy lub (jeśli sami chcemy się doszkalać) w każdym tygodniu nauczę się pięciu nowych słówek.

2. Nie warto też zarzekać się, że od nowego roku wprowadzimy zasadę równowagi między życiem zawodowym, a osobistym albo że będziemy mniej pracować. Dobrze określone postanowienia powinny wówczas brzmieć:
-nauczę się tak wykorzystywać czas pracy i tak zorganizuję swoje zajęcia, by już od lutego kończyć przynajmniej cztery razy w tygodniu przed godziną 18.
- od jutra nie będę przynosił pracy do domu.
- od początku roku nie będę pracował w niedziele.

3. Marząc o zmianie pracy czy awansie też warto postarać się o bardziej konkretne i realne zadania do wykonania. Co warto zaplanować w tym zakresie?
- od stycznia będę wysyłał przynajmniej 15 CV w miesiącu.
- stworzę bazę danych firm, w których chciałbym pracować. Co tydzień dopiszę do niej przynajmniej jedną nową firmę.
- w styczniu wyślę maila przynajmniej do 20 znajomych osób z informacją, że planuję zmianę pracy i szukam informacji o wolnych stanowiskach w interesującej mnie branży.
- do lutego zgromadzę informacje o zarobkach innych osób na tym samym co moje stanowisko.
- w ciągu miesiąca przygotuję listę argumentów, przemawiających za podniesieniem mojej pensji.
- do końca lutego umówię się na spotkanie z szefem w sprawie podwyżki lub zmiany stanowiska. 




Jeśli sformułujemy nasze postanowienia wg takiego schematu, mamy znacznie większą szansę, że w grudniu 2013 roku będziemy mieli poczucie, że nie zmarnowaliśmy kolejnego roku, tylko zrobiliśmy w tym czasie coś konkretnego i doprowadziliśmy do oczekiwanych zmian w naszym życiu zawodowym.
Przy tym precyzyjnie przygotowanym planie zawodowym na kolejny rok, bo tym w rzeczywistości są nasze noworoczne postanowienia, nie powinniśmy jednak rezygnować z marzeń. Być może nie jest to jeszcze czas na spełnienie tych największych, możliwe, że na etapie, na którym się znajdujemy są one zwyczajnie poza zasięgiem naszych możliwości. Jeśli jednak nie będziemy tracić ich z oczu i konsekwentnie, nawet małymi kroczkami, będziemy dążyć do ich realizacji, istnieje duża szansa, iż za pewien czas uda nam się te marzenia spełnić.

Jak jest z Wami, dotrzymujecie swoich pracowych postanowień noworocznych?

czwartek, 27 grudnia 2012

Jak bezboleśnie wrócić do pracy po Świętach ?!


Niektórzy z nas już dziś musieli pójść do pracy po świętach- sklepy wielkopowierzchniowe, zakłady pracy zmianowej czy niektóre instytucje publiczne lub prywatne były dziś normalnie czynne – jak w każdy czwartek. Masowy powrót do pracy czeka nas jednak jutro. I choć w perspektywie mamy kolejny przedłużony weekend, to przeżycie najbliższych kilku dni, nie będzie łatwe. Jak poradzić sobie w pracy, aby nie zmarnować dnia, a jednocześnie nie zniechęcić się całkiem do pracy, o co najłatwiej właśnie wtedy, kiedy od pracy odpoczniemy.

1. Przede wszystkim, mimo iż zostało nam jeszcze mnóstwo smakołyków po Świętach, nie przejadajmy się na noc. Będzie się nam kiepsko spało i obudzimy się zmęczeni i ociężali. Warto pomyśleć też o ziołach, które mogą stanowić ulgę dla zmęczonego żołądka.
2. Nastawienie – kiedy rano się obudzisz, spróbuj zapanować nad myślami i nie powtarzać niczym mantry „Nie chce mi się. Nie chce mi się”. Zamiast tego, pomyśl o tym, ze spotkasz się z pracownikami, których lubisz, załatwisz sprawy, których nie zdążyłeś (lub nie chciało Ci się załatwiać) przed Świętami, omówisz kwestię prezentów i świątecznej atmosfery z innymi – jednym słowem, przełamiesz świąteczną nudę.
3. Nie planuj zbyt wielu czynności w pierwszy dzień po świętach - będziesz pracował nieco wolniej niż zwykle, dlatego zaplanuj zaledwie 80% tego, co normalnie robisz w ciągu dnia pracy.
4. Po przyjściu do pracy i przeglądnięciu maili (jeśli jakieś nagromadziły się przez Święta) zaplanuj od razu wszystkie dni swojej pracy – w ten sposób, efektywnie wykorzystasz wszystkie dni, przed Nowym Rokiem. Poza zadaniami trudniejszymi zaplanuj też prostsze przerywniki - sprzątanie biurka, porządek w dokumentach i folderach w komputerze – to i tak raz na czas trzeba zrobić, a zwykle, w codziennym natłoku zadań nie ma na to czasu.
5. Zaplanuj na jutro aktywność fizyczną - dłuższy spacer, siłownię, godzinę na basenie czy rowerkach spinningowych. Zajęcia sportowe doenergetyzują Cię i wygnasz z ciała świąteczne lenistwo – dzięki temu kolejny dzień będzie już przyjemniejszy.

piątek, 21 grudnia 2012

MAGIA ŚWIĄT W PRACY




Mikołajki mamy już za sobą, zima po raz kolejny zaskoczyła drogowców, a magia świąt powoli, acz coraz intensywniej daje o sobie znać.  
Chociaż lawina obowiązków na nas spada i jesteśmy przygnieceni zaspą dokumentów, to otwieramy się, chcąc nie chcąc, na świąteczną atmosferę  i zdarza się nam na przykład  zanucić pod nosem świąteczny song. Rzeczywiście – w tym czasie w bardzo wielu biurach (mamy nadzieje, że również i w Waszych) atmosfera wyraźnie się rozluźnia, a tematy wypieków, prezentów czy dekoracji zaczynają wypierać kwestie związane z pracą podczas przerw lunchowych.
Oczywiście, niektórzy z nas mają serdecznie dość dzwoneczków, kręcą nosem na komercyjną otoczkę  i pełnia rolę etatowego "narzekadła", który jest  w stanie przez swoje marudzenie zepsuć  czar nawet najładniejszej choinki. Pytanie tylko po co? Skoro więc i tak nie da się walczyć z komercyjnym blaskiem świąt to dlaczego się mu po prostu nie poddać?
 Oczywiście w sposób  rozsądny, czerpiąc z niego takie rzeczy jak: optymizm, otwartość na drugiego człowieka, magię, smak dzieciństwa i bezinteresowne dobro.  Skoro już istnieje taki niezwykły miesiąc jak grudzień to skorzystajmy z niego, cieszmy się, że przez 31 dni możemy być lepsi milsi i pogodniejsi. Może w ramach świątecznego cudu stan ten przeciągnie się nam na kolejne miesiące.

Póki co podajemy kilka sposobów (oprócz postawienia plastikowej, zakurzonej choiny w głównym holu), jak wyczarować w pracy magię świat:

1. Zapach
Gwarantujemy, że zainstalowanie w 2-3 gniazdach w firmie odświeżaczy powietrza o zapachu wanilii, cynamonu czy piernika z pomarańczą zapewni  Wam w biurze świąteczny, domowy klimat. Aż nie będzie Wam się chciało wychodzić z pracy 

2. Smak
Kuchenne zapasy napojów warto wzbogacić o produkty z limitowanych serii  świątecznych. Aromatyczna herbata o smaku grzańca z sokiem imbirowym lub kawa z odrobiną kardamonu uaktywni  w Was nie tylko kreatywność, ale i skutecznie obudzi ducha skutecznego działania, takiego, co nawet zakrawa o cud;)
3. Dekoracja 
Mały, świąteczny gadżet na każdym biurku współgrający z osobowością posiadacza danego stanowiska pracy. Może to być na przykład kubek z reniferem, podkładka pod myszkę z elfami albo zszywacz, co przy każdorazowym użyciu krzyczy „ho, ho, ho”.  Im zabawniej, tym lepiej;)

4. Muzyka
Zapewne oszalelibyśmy słuchając non stop świątecznych piosenek, ale jeśli dawkować je będziemy w rozsądnych ilościach i odpowiednim nagłośnieniu to zapewniamy, że nikomu krzywda się nie stanie. Co więcej, może nawet zaistnieć potrzeba grupowego odśpiewania na przykład: Pada śnieg, pada śnieg dzwonią dzwonki sań :)

5. Degustacja 
Co powiecie na konkurs na najsmaczniejsze świąteczne ciacho w biurze?  Przetestujmy nowe receptury na kolegach z pracy, a nie na dziadku czy długo niewidzianej cioci zza oceanu. Ominie nas ryzyko kulinarnej kompromitacji podczas świątecznego obiadu, a ewentualna wpadka podczas degustacji ciastka w pracy wywołać może wyłącznie salwę śmiechu i niezapomniane …  wrażenia smakowe.

6. Jemioła 
Doskonały sposób dla nieśmiałych, którzy do tej pory nie mieli ani odwagi, ani okazji do tego, by bliżej się poznać z kimś, kto codziennie przemierza przestrzenie biura i jest na przykład również nieśmiały…Motyw znany z amerykańskich filmów, może i oklepany i banalny, ale przyznajcie – jakże skuteczny i emocjonujący;) 


All I want for Christmas is you!!!!

Wszystkie wymienione wyżej metody na wskrzeszenie magii świąt w biurze mają jeszcze jedno zadanie, a mianowicie wzmagają integrację miedzy pracownikami, którzy przez cały rok są tak zabiegani i zapracowani, że nie mają czasu na niezobowiązująca rozmowę z kolegą albo po prostu brak im do niej pretekstu. Święta zbliżają, integrują, czynią nas lepszymi, a tego przecież każdy potrzebuje! Spróbujcie.

środa, 19 grudnia 2012

Swój biznes trzeba kochać!






Pewnie każdy z Was kto jeszcze nie prowadzi własnej firmy albo dopiero zaczyna zastanawia się czy w ogóle się do tego nadaje. Nie ma lekko. Sami dla siebie musimy być niczym HR Manager w korporacji i ocenić czy nadajemy się do zawodu i przyniesiemy zyski firmie, w której będziemy Swoim Własnym Szefem.

Z jednej strony zadanie jest trudniejsze, bo nie dysponujecie profesjonalną wiedzą z zakresu psychologii i motywacji, a z drugiej 1:0 dla Ciebie, bo kto Cię zna lepiej niż Ty sam. Czyli korzystając z szansy jaką nam to daje podążmy tym tropem. Zajrzyjmy w głąb siebie. Uwaga, to może boleć. Musisz odrzucić wszelkie wyobrażenia o sobie i spojrzeć na swoją osobę w lustrze tak brutalnie szczerze jak tylko to możliwe i zadać kilka kluczowych pytań.

Co chcę robić w życiu?
Ustaw na pulpicie w komputerze obrazek, który mówi, że „Life is a journey, not a destination. Enjoy the ride!” Wbij sobie to do głowy. Wszyscy skończymy tak samo, zastanów się jak chcesz spędzić swoje życie.  Ale zastanów się jeszcze raz. Co się dla Ciebie liczy w podróży jaką jest życie? Rodzina? Pieniądze? Uznanie innych? Nie ma złych odpowiedzi. Szczerość wobec siebie na tym etapie jest bardzo ważna, na tych odpowiedziach zbudujesz później swoją motywację.

Jakie są alternatywne sposoby na życie dla tego, które sobie wymyśliłem?
Załóżmy, że podjąłeś decyzję o założeniu biznesu i pracy na własny rachunek. W tym momencie musisz się na chwilę zatrzymać i zadać sobie pytanie, a co jeśli się nie nadam. Wybacz, ale jest szansa, że tak będzie. Jeśli chcesz odnieść sukces w prowadzeniu firmy musisz być przygotowany na wszystko, na to też.
 Nie po to żeby się na to godzić, raczej, żeby być przygotowanym na walkę. Świadomość, że jeśli Ci się nie uda to masz plan B wzmocni Twoją pewność siebie, a jednocześnie jeśli dojdziesz do wniosku, że nie chcesz robić w życiu nic innego, da to Ci niezłego "kopa" i nastawi na działanie niczym eye of a tiger ;).

Dlaczego chcę pracować na własny rachunek?
Jeśli marzysz o fortunie na starość to dobrze trafiłeś z wyborem życiowego zajęcia. Jest duża szansa, że któreś z przedsięwzięć, w które się zaangażujesz, przyniesie Ci zysk. Jeśli jednak marzysz o fortunie za rok, to się ocknij. Szansa, że jesteś drugim Zuckerbergiem jest znikoma.
Moim zdaniem, odpowiedź osoby najlepiej rokującej na listę TOP 100 najbogatszych, jest jednocześnie najdalsza od tematu pieniędzy. Taki paradoks. Pieniądze są w biznesie najważniejsze, a jednocześnie najłatwiej się o nie potknąć. Bądź ostrożny!

Czy mam już jakieś doświadczenie?
Dlaczego doświadczenie jest ważne nie trzeba chyba uzasadniać. Zaznaczę tylko, że chodzi tu o doświadczenie szeroko pojęte: wykonywanie zawodu, wykształcenie, działalność pozarządowa, współpracę z ludźmi, nieformalną praktykę czy wiedzę o życiu. Wszystko to pozwala widzieć świat w szerszym świetle i mieć otwarty umysł.
 Będzie łatwiej jeśli wcześniej poznasz swoje ograniczenia i zaczniesz nad nimi pracować. Gdybym mogła w tym miejscu coś poradzić to bym powiedziała, że rób cokolwiek tylko nie zamykaj się w sobie. Pracuj za darmo, prowadź bloga, pomagaj biedniejszym od Ciebie, spotykaj się z ludźmi, którzy mają podobne zainteresowania - otwórz się i wyjdź do świata w innym celu niż na zakupy :)

NAJWAŻNIEJSZE: Czy ja przypadkiem nie fantazjuję?
Wybaczcie, ale 90% moich znajomych marzących o biznesie i okładce Forbes’a to nałogowi marzyciele patrzący na świat przez różowe okulary. Takie podejście to morderca, jak nie zabije biznesu (bo, a nuż się uda) to przy potencjalnej porażce ucierpi Twoja psychika, samoocena, wrażliwość i dużo rzeczy, które potencjalnie są Twoimi atutami. Stąd niezbędna szczerość wobec siebie i realizm przy podejmowaniu wszystkich kroków.
Nauczcie się chłodno, krytycznie, analitycznie i szczerze oceniać sytuacje jednocześnie będąc sobą i zachowując optymizm niezbędny do przeżycia. Pozwalam sobie na chwile marzycielstwa i nie stawiam sobie wtedy żadnych granic, mój mózg to kocha i podsuwa mi wtedy genialne pomysły, ale jest to max 5% mojego czasu. Reszta to czysty realizm poparty sprawdzonymi faktami.
 UWAGA! Jest jedna odmiana marzycielstwa wskazana w biznesie! Bycie wizjonerem! Czego szczerze Wam wszystkim życzę :)

Oczywiście nie są to jedyne pytania, które powinieneś sobie zadać na starcie, żeby ocenić swoje szanse. Potraktuj je jako dobry początek i naucz się szczerze rozmawiać ze sobą. Jeśli uznasz, że się nadajesz, to zadaj je sobie jeszcze kilka razy. Jeśli uważasz, że się nie nadajesz zdecyduj czy podejmujesz pracę nad sobą czy jednak zajmiesz się czymś innym. Ważne jest realnie ocenić swoje szanse i nawet jeśli uznasz, że są niewielkie to nie wyklucza to twojej działalności, po prostu będziesz musiał włożyć w nią więcej pracy na etapie przygotowań i zastanowić się czy to się będzie wtedy dalej opłacało.

PROMOCJA "PRZEPIS NA FIRME"!!!

Dzyń, dzyń, dzyń…

Dzyń, dzyń, dzyń…

To już niedługo… Czujecie w powietrzu zapach goździków,makowca cynamonu, żurawiny, suszonych grzybów ?
MY TAK :) Dlatego przygotowaliśmy dla Was Kochani Klienci NOWA PROMOCJĘ - PRZEPIS NA FIRMĘ!!!! Sami najlepiej wiecie na co macie apetyt - pikantne ryzyko, nieznany orient czy sprawdzony przepis dla całej rodziny.
Z nami zyskacie niepowtarzalny smak przygody i gwarancję, że nie może się nie udać.

Więcej informacji uzyskacie pod linkiem zawartym poniżej :

http://www.mbiuro.pl/cennik,pakiety#tabs-5